piątek, 24 lipca 2015

11 Rozdział

Ja nie potrafię. Po prostu nie umiem się na niego gniewać. Wystarczy , że powie mi że mu na mnie zależy, wystarczy że na mnie spojrzy, a ja już mam ochotę przyssać mu się do ust. Czy to jest normalne? Zapewna jak bym była jego dziewczyną to byłoby to całkiem normalne, ale ze względu na to że jesteśmy przyjaciółmi i to tylko dlatego że ja tego ,, chcę" to wydaje mi się to zupełnie bezsensowne. Przecież tak na prawdę to moim marzeniem jest spędzać z Neyem każdą chwilę i być tak oficjalnie jego dziewczyną, ale jak zawsze muszę wszystko tak skomplikować. Może dlatego że boję się że będę potem cierpieć, a może jednak powinnam zaryzykować?
Myślałam tak wracając z Neymarem na salę. Weszliśmy tylnim wejściem i odrazu poszłam do łazienki poprawić makijaż. Kiedy wyszłam Neymara powiedział
- A teraz idziemy tańczyć- poszliśmy na parkiet i akurat w tej chwili puścili wolnego. Tańczyłam przytulona do niego.
- Mogę cię pocałować?- zapytał w pewnym momencie, a ja kiwnęłam potakując głową. Tańczyliśmy a on zbliżył swoją twarz do mojej, potem położył dłoń na moim policzku i nasze usta się zetknęły. Wszystko się na chwilę zatrzymało. Było tak za każdym razem kiedy mnie całował. Kiedy skończył popatrzyłam na Monice Olivares. Popijał kieliszek wódki patrząc na nas. Była wściekła. Aż wyszła z sali z impetem trzaskając kieliszkiem o stół. To było dziwne uczucie ale dało mi to dużą satysfakcję.
Tańczyliśmy jeszcze trochę a potem zrobiliśmy sobie krótką przerwę. Na początku Neymar postanowił że nie będzie pić żeby dotrzymać mi towarzystwa. Ale potem wipił jeden kieliszek a z jednego zrobiło się siedem, więc gdy o 4:00 szliśmy do recepcji po klucze i do naszego pokoju był trochę nie trzeźwy. Zabawne było to że pod wpływem alkoholu zachowywał się bardzo zabawnie. Cały czas się śmiał, opowiadał jakieś głupkowate kawały. Tak mnie to rozbawiło, bo nigdy wcześniej go takiego nie widziałam. Jak staliśmy już przed recepcją i prosiłam o klucze, przytulił mnie od tyłu i zaczął całować. Serio jego zachowanie było zabawne. Weszliśmy do windy. O dziwo stał cicho i nic nie mówił. Mieliśmy pokój na najwyższym piętrze, ale zdążyliśmy podjechać tylko na drugie piętro, gdy winda się zatrzymał i zgasły światła. Najwyraźniej była jakaś awaria prądu. Neymar patrzył na mnie uważnie z wielkim uśmiechem.
- Co cię tak śmieszy?- zapytałam i sama zaczęłam się śmiać gdy patrzyłam na jego uśmiech. Usiadł na podłodze i oparł się o ścianę, usiadłam obok niego.
- Carol jesteś bardzo zmęczona?- zapytał trochę poważniej
- Tylko trochę- powiedziałam opierając głowę na jego ramieniu
- Ile jeszcze?- zapytał zgarniając mi włosy z twarzy
- Ale co?- zapytałam spoglądając na niego
- Kiedy w końcu zrozumiesz że ja już tak nie mogę, po co się tak okłamujesz? Po co tak to komplikujesz? Ty nigdy nie będziesz mogła być dla mnie po prostu przyjaciółkom. I wiem że ty czujesz to samo. Sam się dziwie że po tylu kieliszkach mogę powiedzieć coś tak sensownego, ale uwierz ja to mówię tak na serio.
- No dobra możemy spróbować- spojrzał na mnie tak jakbym co najmniej dała mu gwiazdkę z nieba
- Carolina Dantas to moja dziewczyna- powiedział tak dumnie po czym  pocałował mnie tak namiętnie.
 Oparłam głowę na jego ramieniu i zasnęliśmy. Rano usłyszałam czyjś  głos
- O jak słodko- powiedziała jakaś kobieta - ale byłam taka zmęczona że nawet nie miała siły otworzyć oczu. Potem usłyszałam głos Neymara
- Auu moja głowa - po czym wziął mnie na ręce, a potem chyba spowrotem zasnęłam 













Kolejny rozdział gotowy:* zapraszam do komentowania:D

czwartek, 23 lipca 2015

UWAGA!!!

Znudził mi się już wygląd mojego bloga, więc postanowiłam go troszkę zmienić, mam nadzieję że wam się podoba. Proszę o opinię w komentarzach:*:D

poniedziałek, 20 lipca 2015

10 Rozdział

Rano obudził mnie kobiecy głos, to była mama Neymara
- Neymar wy dzisiaj idziecie na ślub Mateusha- zapytała na dzień dobry
- Coo?, O Cah- powiedział zaspany Neymar i spojrzał na mnie z uśmiechem. Leżałam z głową na jego kolanach a on spał na siedzącą oparty o łóżko
- No ślub Mateusha, jest o 15 a już po jedynastej- dodała uśmiechnęła siędo nas i wyszła z pokoju
- Wow no tak kompletnie zapmniałem- Neymar spojrzał na zegarek, poderwałam głowę z kolan Neya i usiadłam na łóżku
- Dobra to ja lecę do łazienki, założę swoje ciuchy i zawieziesz mnie do domu ok?- wstałam i szłam do łazienki
- Dobra- krzyknął za mną
Szybko się ogarnęłam i Neymar odwiózł mnie do domu. Była za dziesięć dzwunasta i umówiliśmy się na czternastą bo ślub i wesele było z godzinkę jazdy z tąd. Otworzyłam drzwi i weszłam do domu
- Hej- krzyknęła jedna z moich sióstr
- Cześć - odpowiedziałam jej
- Carol u kogo ty znowu byłaś - Zapytała mnie mama
- No bo zaczęło padać i spotkałam Neya po drodze do domu i poszliśmy do niego no i się zagadaliśmy no a potem było już późno no i przenocowałam u niego
- widzę że się świetnie dogadujecie z Neyem, ale wy tak coś na poważnie?- spojrzała na mnie
- W sumie to sama nie wiem- popatrzyłam w podłogę i zaczerwieniłam się
- Kochasz go?- zapytała poważnie
- Chyba tak - potwierdziłam
- A on?- zapytała ponownie
- Chyba też- powiedziałam
- Moja córeczka- przytuliła mnie a ja uśmiechnęłam się i poszłam do pokoju. Z godzinę rozmawiałam z Zizą przez telefon, a potem zaczęłam się szykować. Kupiłam sobie na tą okazję białą rozkloszowaną sukienkę w fioletowe i różowe kwiaty, ubrałam się, zaplotłam włosy w kłos i poprzetykałam go świeżymi kwiatami. Potem zrobiłam sobie makijaż( trochę mocniejszy niż zwykle), do tego wybrałam srebrną kolię z fioletowymi kamieniami i kolczyki z fioletowym oczhiem. Założyłam jeszcze białe sandałki na obcasie i spakował telefon kosmetyczkę i chusteczki do białej kopertówki. Zadzwonił dwonek do drzwi. To był Neymara. Wyglądał tak cudownie. Miał na sobie czarny garnitur białą koszulę i czerwony wąski krawa.
- Aż mnie zamurowało, wyglądasz pięknie brak mi słów- powiedział na powitanie
- No bez przesady ale dziękuję, ty też wyglądasz świetnie- zarumieniłam się
Dojechaliśmy piętnaście minut przed ceremonią ślub trwał godzinkę, potem pojechaliśmy do hotelu gdzie w sali bankietowej miało odbyć się wesele. Na samym początku zjedliśmy obiad a potem razem z Neyem ruszyliśmy na parkiet, tańczyliśmy długi czas aż o dziesiątej podali kolejne gorące danie. Zauważyłam że od samego początku obserwuje nas kobieta siedzca przy naszym stole nieopodal nas. W pewnym momencie dziewczyna wstała od stołu. Była to bardzo wysoka czarnowłosa dziewczyna o bardzo drobnej sylwetce. Cera jej była porcelanowa prawie że biała. Na ustach miała czerwoną szminkę. Ubrana była w granatową mini i czerwone bardzo wysokie szpilki. Do tego markowy zegarek i złota biżuteria. Ta oto dama podeszła do nas i oparła się o krzesło Neymara
- Gratuluję nowej dziewczyny- powiedział złośliwie
- Czego chcesz- odpowiedziała Neymar równie podłym tonem, obserwowałam to ze zdziwieniem
- Ja? Złociutki co tak nie miło, ja ci tylko gratuluje- powiedział i zaśmiała się arogancko
- Kto to jest Neymar?- zapytałam lekko podirytowana
- Kim ja jestem?- parsknęła śmiechem- kim ja jestem? Zabawne, otóż ja jestem Monika Olivarez, jestem byłą dziewczyną Neymara, nic ci o mnie nie mówił?- dokończyła po chwili śmiechu
- No widzisz jakoś nie było okazji- powiedział Neymar jeszcze bardziej złośliwie niż wcześnie
, zaśmiała się tylko
- No to od kiedy jesteś parą co? Ze mną wytrzymał cztery miesiące a potem mu się znudziłam. - patrzyłam na Neymara jak wryta
- Skończ!- powiedział groźnie
- No co nie masz odwagi powiedzieć dziewczynie co ją czeka ja to mogę zrobić za ciebie. Wszystko to przerabiałam. więc tak najpierw będą miłe słowa, pocałunki, będzie chodził z tobą do łóżka, a w końcu mu się znudzisz, wiesz ile było innych przed tobą? No na przykład ja Mari, Natali, Viki i każda z nas myślała że będzie tą jedyną a tu niespodzianka. Więc lepiej uciekają puki możesz- Po tych słowach łzy stanęły mi w oczach w gardle mi zaschło i czułam że jak ta żmija powie chociaż słowo to eksploduje
- Carol nie słuchaj jej- Neymar patrzył na mnie przerażony, a ja nie wytrzyma i wybiegłam z sali usłyszałam tylko jeszcze słowa Neymar
- Za co? Co ja ci takiego zrobiłem?- a potem wybiegł za mną. Biegłam, płakałam i myślałam jaka ja byłam głupia
- Carol, Carol, czekaj- krzyczał Neymar biegnąc w moją stronę,ale szłam dalej. W końcu złapał moją dłoń
- Cah- powiedział z uczuciem
- Puszczaj- krzyknęłam rozgoryczona i wyrwałam mu się. Podbiegł i stanął przed mną
- Daj mi to chociaż wytłumaczyć, proszę - nie dawał za wygraną
 - I co tu tłumaczyć, ale ja byłam głupia- nie chciałam z nim gadać
- Proszę, wolisz wieżyć mi czy tej ździże?- zapytał błagająco- po za tym gzie ty idziesz jest już ciemno a my jesteśmy jakieś 60 kilometrów od domu
- Dobrze proszę tłumacz się- powiedziałam niechętnie, wiedząc w sumie że ma rację. Cofnęliśmy się trochę i uśiedliśmy na ławce
- No więc tak Monica to moja była ale wcale jej nie rzuciłem z powodu tego że mi się znudziła miałem swoje powody- powiedział
- Jakie?- zapytała nie patrząc na niego, wiedziałam że jak to zrobię to odrazu mu wybaczę tą aferę, nie odpowiedziała więc zadałam inne pytanie
- Spałeś z nią - spojrzał na mnie
- Nigdy- odpowiedziała szybko
- No nie wiem- wstałam z ławki i miałam zamiar dalej ruszyć nie wiadomo gdzie
- Carolina strasznie mi na tobie zależy, jestem w tobie mega zakochany!!!!- to był Neymar stojący na ławce i wydzierający się do mnie na cały głos
- Kocham cię Carolino, przyszła matko mojego dziecka, wybacz mi. Podeszłam do niego i pociągnęłam go za rękę
- Neymar nie wygłupiaj się...- powiedziałam cich, a ludzie którzy przechodzili tędy gapili się na nas
- Ale ja się nie wygłupiam i będę tak krzyczał do puki mi nie wybaczysz
- To ma być szantaż - powiedziałam
- Może.... Carol kocham cię Oszalałem z miłości do ciebie - kontynuował a ja pociągnęłam go za rękę żeby usiadł, a gdy znowu chciał coś krzyknąć, zaczęłam go całować, żeby się uciszył, a tak w sumie to nie tylko dla tego, po prostu nie mogłam mu się oprzeć. Dotknął dłonią mojej twarzy i również mnie całował. Kiedy skończyłam popatrzył na mnie i powiedział
- Czy to znaczy że już się nie gniewasz- powiedział pełen nadziei i złapał moją dłoń
- Chyba tak- powiedziałam i przytuliliśmy się do siebie...














Gotowy rozdział10:* proszę o komentarze;D:P:))

środa, 15 lipca 2015

9 Rozdział

Od tamtego wieczoru minęły już dwa tygodnie, ślub kolegi Neya był przełożony na sobotę za tydzień i nawet dobrze się złożyło bo w tę sobotę miałam strasznie dużo nauki na  ostatnie egzaminy, dwa w tym tygodniu a ostatni za   miesiąc. Rano o 6:30 obudził mnie budzik, ale nie chciało mi się wstawać i strasznie bolał mnie brzuch(byłam  w końcu już w 4 miesiącu ciąży), zeszłam na dół do kuchni, zaparzyłam sobie herbatkę ziołową i zjadłam lekką sałatkę. Potem poszłam się ogarnąć do łazienki i myślałam co na siebie włożyć, żeby mój brzuch nie rzucał się w oczy tak bardzo, trochę się bałam ponieważ dzisiaj miałam iść do szkoły pierwszy raz od dnia w którym dowiedziałam się że jestem w ciąży. Postanowiłam założyć białą luźną ( ale elegancką) sukienkę. Wziąłam telefon, żeby umówić się z  koleżanką, a potem odłożyłam go na kredens, wtedy też do pokoju weszła mama i oznajmiła mi że wróci dzisiaj później, wysłuchałam jej pożegnałam się z nią i wyszłam. Pierwszy egzamin był o 8:00 a drugi o 20:00. Gdy weszłam do szkoły tylko jedna z moich znajomych, stwierdziła że się zaokrągliłam i że ładnie wyglądam. Po teście poszłyśmy na miasto na zakupy i pospacerować a potem zjadłyśmy obiad. Chodziłyśmy po sklepach do 19:05, a później wróciłyśmy do szkoły. Nic sobie wtedy nie kupiłam bo nie mogłam się zdecydoć. Skończyłam pisać sprawdzian pięć minut po 21:00 i postanowiłam wrócić plażą do domu. Było trochę pochmurno ale bardzo przyjemnie. Promienie słońca padały na złocisty piasek i oświetlały spienione fale wody. Szłam brzegiem plaży myśląc o tym wszystkim, o testach o Neymarze o całym życiu i wtedy poczułam jak ktoś trzyma mnie za ramię. Odwruciłam się
- Chejjj śliczna- powiedział młody ostro nawalony facet
- Niech mnie pan zostawi odpowiedziałam i szłam dalej, ale on nie dawał za wygraną
- Panienko- zaczął się do mnie przystawiać
- powiedziałam zostaw mnie, puszczaj- wrzasnęłam mu w twarz- ale nadal mnie trzymał, wtedy usłyszałam znajomy głos
- Nie słyszałeś co mówiła ta pani?- zapytał głośno stając koło mnie, a dookoła nas zebrał się tłum przechodniów
- Boo bo co mi zrobisz, eey? - zapytał i bezczelnie plunął w stronę mojego obrońcy
- Chcesz wiedzieć co?- stanęli ze sobą twarzą w twarz
- No dawaj laluniu- powiedział podwijając rękawy, wtedy Neymar przewalił mu ze dwa razy w twarz i pijaczyna postanowił się wycofać. Tłumek stojący dookołan nas zaczą klaskać, ktoś jeszcze zwyzywał tamtego faceta i się rozeszli
- Dziękuję Ci bardzo, ty mój wybawco- Uśmiechnęłam się do niego
- Mógłbym cię ratować z opresji każdego dnia - spojrzał na mnie z uśmiechem
- Jak ci się mogę odwdzięczyć? Zapytałam
- W sumie to chłopacy mnie wystawili i poszli gdzieś z dziewczynami, Rafa jest na urodzinach, a rodzice w teatrze i na kolacji, więc chodź do mnie- powiedział i złapał mnie za rękę- poszłam za nim. Szliśmy powoli,gdy zaczęło kropić , ale musieli przyśpieszyć gdy ten mały deszczyk zamienił się  w ulewę. Deszcz płynął ulicami a my kompletnie przemoczeni wbiegliśmy do domu Neymara, zdjęliśmy buty i zaprowadził mnie do swojego pokoju. Dał mi jakąś swoją koszulkę i szorty Rafy . Poszłam więc do łazienki, wzięłam prysznic i przebrałam się a mokre włosy związałam w kucyk i lekko podsuszyłam. Gdy wyszłam Neymar zaprowadził mnie do kuchni i zrobił nam kanapki i herbatę.
- Chodź posiedzimy u mnie-  powiedział
- Dobra - wstaliśmy i poszliśmy do jego pokoju. Neymar usiadł na łóżku więc  usiadłam obok niego. Zaczęliśmy rozmawiać, gadaliśmy o wszystkim i co chwilę się śmialiśmy, Neymar opowiadał mi żarty a ja się śmiałam. Zupełnie straciłam rachubę czasu, a było już po jedenestej. W końcu Neymar rzucił we mnie poduszką
- Oj czekaj!- krzyknęłam i rzuciłam się na niego z drugą poduszką. Ganialiśmy się po całym pokoju, nawalając się poduszkami. Kiedy usiedliśmy na przeciwko sobie  na łóżku i właśnie miałam walnąć Neymara poduszką, przysunęłam się bardzo blisko niego. Patrzyliśmy sobie prosto w oczy, kosmyk moich włosów opadł mi na twarz, Neymar obił mnie a ja usiadłam mu na kolanach i zawiesiłam mu ręce na szyji. Zaczęłam go całować, a on całował mnie. W skrócie siedzieliśmy i obściskiwałyśmy  się na łóżku Neymar, było tak namiętnie. Jeszcze z nikim się tak nie całowałam. I pewnie trwało by to jeszcze dłużej, ale usłyszałam skrzypnięcie podłogi. To była mama Neymara. Wyobraźcie sobie jak to musiało wyglądać, siedziałam z jej synem na jego łóżku w jego koszulce i całowałam się z nim
- Hej, już nie przeszkadzam- powiedziała i wycofała się z pokoju. Odsunęłam się lekko i przygryzłam wargę, wpatrywał się we mnie
- Co?- zapytałam po chwili
- Nie źle całujesz przyjaciółko- zaśmiał się, a ja się zarumieniłam
- Co jak co ale ty też jesteś całkiem niezły
- Mina mojej mamy, bezcenne- powiedział i zaczęliśmy się śmiać
- A tak wogule to która godzina? - zapytałam
- Ooo już po północy- odpowiedziała patrząc na zegarek- ale musisz już u mnie zostać nie puszczę cię teraz do domu
-To daj telefon muszę napisać do mamy. Podał mi telefon, wysłałam mamie wiadomość że nie wrócę na noc do domu
- Zrobiłeś to celowo- zapytałam
- Co? Nie po co miałbym cię u siebie przenocować - powiedział z uśmiechem i puścił do mnie oko
- wie...- nie dokończyłam bo zaczął mnie całować.
- A więc jesteśmy tylko przyjaciółmi- powiedziałam dalej się z nim całując. Potem pogadaliśmy jeszcze ze dwie godziny i w końcu usnęłam  z głową na jego kolanach...


Proszę o dużo komentarzy rozdział dziewiąty gotowy

poniedziałek, 13 lipca 2015

8 Rozdział

Szliśmy brzegiem plaży w zupełnej ciszy, woda zalewała mi stopy a ja trzymałam w dłoni baletki. Było ciepło i przyjemnie, słońce przebijało się przez chmury.
- Neymar?- zapytałam
- Tak Carol??- spojrzał na mnie swoimi pięknymi oczyma
-To już chyba nie są żarty, to przestała być zabawa od kiedy, od tamtej nocy- nic nie mówił, słuchał tylko uważnie a ja mówiłam dalej
- A może powinniśmy zwolnić trochę, bo ja nie wiem jak to dalej będzie ja, to znaczy my będziemy mieli dziecko i wiesz to wielki obowiązek i ja nie chcę cię do niczego zmusić...
- Hymm, ale ja ja cię bardzo lubię Carol, zauroczyłem się tobą i nie wiem czy dam rade bez ciebie wytrzymać, ale rozumiem cię i nie chcę cię zranić, to twoja decyzja, spróbuje się do niej dostosować...- powiedział dalej się we mnie wpatrując
- przyjaciele??- wyciągnęłam do niego niepewnie dłoń, uścisnął ją, ale posmutniał trochę, zapadła cisza ale tylko na chwilę
- przepraszam- szepnęłam cicho
- Nie musisz przepraszać ja poczekam na ciebie...- uśmiechnęłam się a on szedł patrząc się w ziemię. Założyłam baletki, bo szliśmy już chodnikiem zbliżając się w stronę domu Neymara. Rafa urządzała dzisiaj jakąś imprezę. Przemilczeliśmy całą drogę, aż do samego domu Neya wtedy on powiedział
- A jak nie dam rady- złapał moją dłoń
- Bezemnie?- zbliżyłam się lekko do niego
- Carol zrozum ja czuję do ciebie coś więcej niż tylko  przyjaźń, ty jesteś dla mnie kimś więcej, ale szanuję twoją decyzję- pocałował mnie w policzek
-Ja po prostu nie chcę cierpieć rozumiesz mnie?- zapytałam
- Rozumiem, boisz się??- kiwnęłam lekko głową na tak
- wiesz?? Ja też się boję- wyznał i spojrzał w ziemię
-mogę cię przytulić- zapytałam a on objął mnie i wtuliłam się w jego ramiona- Neymar przepraszam cię, może po prostu spróbujemy trochę wolniej, tak będzie lepiej i dla mnie i dla ciebie, nie będziesz musiała się do niczego zmuszać- zakończyłam, a on odpowiedziała:
-  nie przepraszaj nie masz za co , jasne Cah i nie zmuszam się do niczego, po prostu coś do ciebie czuję- zapadła głucha cisza a po chwili znowu przemówił Neymar
-Ta wiem jestem beznadziejny, spotykam dziewczynę na imprezie idę z nią do łóżka, robię jej dziecko i jeszcze się za nią bez przerwy uganiam, a w środku nie mam nawet odwagi dać jej czasu na zastanowienie się, bo boję się że mnie zostawi- pierwszy raz mówił o sobie w taki sposób
- Tak? ja nie jestem lepsza, wyrywam chłopaka na dyskotece upijam się i idę z nim do łóżka, a potem chociaż bym chciała z nim być nie pozwalam mu się do siebie zbliżyć, bo po prostu się boję- Zaśmiałam się i on też się zaśmiał
- Więc jesteśmy przyjaciółmi nic więcej, ale nie myśl że tak łatwo się z  tego wtplączesz, ja zrobię wszystko żeby cię zdobyć a przedewszystkim żebyś była szczęśliwa - uśmiechnęłam się do niego, czułam że go kocham, ale bałam się mu to powiedzieć, bałam się że znajdzie sobie inną lepszą ładniejszą dziewczynę a ja znowu będę cierpieć, Neymar zaprowadził mnie do pokoju Rafy była tam też Ziza siedziały na łóżku i rozmawiały a gdy weszłam zasypały mnie pytaniami
- I co??- Ziza aż wstała z miejsca
- Chodzisz z moim bratem??- zapytała Rafa, a ja opowiedziałam ze szczegółami jak totalnie zawaliłam sprawę i ogólnie o wszystkim
- Hymm no ale wiesz przynajmniej że on coś do ciebie czuje- podsumowała Ziza
-On cały czas mówi tylko o tobie, zabujał się w tobie, ale to dobrze że dajecie sobie czas, nie spiesz  się na wszystko przyjdzie czas- Rafa mnie poparła, gadałyśmy tak aż wyszłam do łazienki i szłam  korytarzem,  było już późno ale musiałam wziąć prysznic, na korytarzu zatrzymał mnie Neymar
-Carol czekaj- powiedział gdy stałam już w wejściu do łazienki
- Mam do ciebie prośbę poszłabyś ze mną na wesele w tą sobotę, mój kolega się żeni i chcę żebyś mi towarzyszyła
- No jasne to jutro mi powiesz jak to tam dokładnie ma być dobra
- Ok dobranoc- powiedział i posłał mi oczko
- Dobranoc Neymar - weszłam pod prysznic odświeżyłam się i wróciłam do do dziewczy











Mamy ósmy rozdział wcześniej już dodałam ósmy ale mi się nie podobał więc go usunęłam, proszę o komentarze:););D
i przepraszam że taki krótki ale nie mam jakoś weny

piątek, 3 lipca 2015

7 rozdział

Z perspektywy Neymara



- Hej jestem- powiedziałem wchodząc do swojego domu
- Neymar co tak późno?? Byłeś na imprezie jest już po północy, piłeś coś??- Mama zasypała mnie pytaniami
- Nie mamo nie piłem, tata nie śpi?? , a Rafa?? Bo muszę z wami porozmawiać- musiałem im to powiedzieć
-Nie śpię, powiedział tata siadając przy stole obok mnie i mamy
- Ja też nie śpię a o co chodzi??- zapytała Rafaella i usiadła obok nas
- No Neymar mów- powiedziała mama, a ja zamarłem
- No boo no, Carolina...- zaczęłem ale Rafa mi przerwała.
- Carolina?? Uuuu- powiedziała z uśmiechem
- Dasz dokończyć??- zapytałem trochę zdenerwowany
- A tak sory- powiedziała i zamilkła
- No właśnie Carol no bo ona, ona jest w , w ciąży- powiedziałem i tak już spokojniejszy po rozmowie z mamą Cah. Zapadła głucha cisza. Rodzice osłupieli, a rafa patrzyła się na mnie jak bym był duchem
- No do cholery, ojcem będę!! Nic nie powiecie??!!- krzyknąłem i ukryłem twarz w dłoniach, pierwrza wzruszyła się mama, zaczęła płakać i mnie pocieszać, potem usłyszałem kilka ostrych słów od taty typu: ,, mówiłem ci że wszystko ma swoje konsekwencje", albo ,, a myślałem, że mogę cię już traktować jak dorosłego mężczyznę", ale w końcu i on zmiękł, a wszystko podsumowała Rafaella:
- Ostro
Tak właśnie, powiedziała tylko to, ale oni wszyscy są ze mną i wspierają mnie, w tamtej chwili zrozumiałem jak dobrze mieć taką rodzinę

I wracamy do Carol


Wstałam rano, mama była już w pracy a wszyscy inni w swoich pokojach,poszłam więc się ogarnąć do łazienki wzięłam prysznic i ubrałam się, wtedy właśnie poczułam coś niezwykłego, a mianowicie że noszę nowe życie, dziecko, że będę musiała się nim zaopiekować a najdziwniejsze było to, że wcześniej ta myśl mnie przerażała, przez to płakałam, a teraz? teraz byłam szczęśliwa. Gdy jadłam śniadanie, zadzonił dzwonek do drzwi, poszłam otworzyć to był Ney.
- Cześć, jak się czujesz??- zapytał i wręczył mi różę
- Dziękuję, dobrze, wejdź powiedziałam
- przyszłem prosto po treningu bo chciałbym cię zapytać czy nie poszłabyś ze mną na plaże??- zapytał,
- w sumie to bardzo chętnie- powiedziałam- ale teraz?- dodałam
- No jak już zjesz weźmiesz strój to możemy iść- powiedział z uśmiechem
- Dobra a jak tam po rozmowie z rodzicami?- zapytałam
-Całkiem nieźle na początku byli w szoku ale potem, to za akceptowali- odpowiedział, i w tedy zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Ja otworzę- powiedział Neymar
-Dobra to pewnie mama, Neymar otworzył drzwi, to jednak była Ziza
- Cześć - przywitał się  - Carol Ziza do ciebie!!- dodał po chwili
- Neymar?? To może ja nie będę przeszkadać..-powiedziała Ziza
- Nie no czekaj- zawołałam i podeszłam do drzwi, wchodź, Ziza weszła i usiadła obok mnie i Neymara
- To może ja już pójdę- tymrazem to Neymar nie chciał przeszkadzać
- Neymar nie wygłupiaj się- powiedziałam, zjem i idziemy na plaże - powiedziałam do niego
- No właśnie to ja już nie przeszkadzam, chciałam ci tylko powiedzieć że dzisiaj Rafa robi jakiś babski wieczór i jesteś zaproszona- powiedziała
- No tak Rafa coś mówiła o tym, ale tak do ósmej wam Caroline porywam na plażę- Neymar uśmiechnął się i puścił oczko do Zizy
- No jasne tylko na dziewiątą ją zaprowadź do siebie, to znaczy do Rafy to ja też tak będę u was mniej więcej, no to na razie - powiedziała Ziza i wyszła
- pa - krzyknęłam za nią- a tak wogule...
- Co?- zapytał Neymar i objął mnie w pasie
- A już nic...- zetknęliśmy się nosami i zaczęliśmy się całować i nagle do domu weszła mama, w sumie to nawet jej nie zauważyliśmy, do póki nie zaczęła udawać że kaszle.
- Echem, echem- zakaszlała mama, Neymar puścił mnie i powiedział trochę zakłopotany
- Dzień dobry
-Dzień dobry, Dzień dobry- odpowiedziała mama
- Mamo my wychodzimy- krzyknęłam i pociągnęłam Neymara za sobą poczym zamknęłam drzwi i zaczęliśmy się śmiać a ja dodałam
- Na czym to my skończyliśmy??-  
I znowu zaczęliśmy się całować....



No i proszę rozdział siódmym proszę o dużo komentarzy:);) A i sorki że taki krótki ale no cóż tak wyszło;*

środa, 1 lipca 2015

6 rozdział

Siedzieliśmy i płakaliśmy, Neymar też płakał,ale zakrywał twarz dłońmi, nie chciał żebym widziała, że płacze nie chciał żebym wiedziała że on też się boi chciał żebym mogła czuć się przy nim bezpiecznie. Było już koło dziewiątej gdy wreszcie zdołam coś powiedzieć:
- Ja się tak bardzo boję, ale wiesz co? Jak jesteś tutaj ze mną to czuje się bezpieczna, a tak bałam się powiedzieć ci o tym
- Dlaczego się bałaś?- zapytał cicho i spojrzał mi w oczy swoimi szklanymi oczyma
- Bałam się, że mnie zostawisz, że zostanę sam zupełnie sama...- odpowiedziałam mu szczerze
- To już nie musisz się bać ja cię nigdy nie zostawię zawsze będę blisko jak tylko będziesz mnie potrzebować...- powiedział i odgarnął włosy z mojej twarzy a potem dodał szeptem- kocham cię Carol
- Spojrzałam na niego i delikatnie się uśmiechnęłam, a on wytarł łzę z mojego policzka. Po czym powiedział cicho:
- chodźmy już jest późno mama będzie się martwić o ciebie- wstaliśmy z ławki Neymar objął mnie ramieniem i szliśmy razem w stronę mojego domu.
- Dziękuję Ci Neymar, dziękuję ci za wszystko- powiedziałam i mocno go przytuliłam
- Cah nie musisz mi dziękować, ja chcę się tobą zaopiekować.- powiedział i też mnie przytulił, tak bardzo mi ulżyło gdy z nim rozmawiałam.
- Też cię kocham - szepnęłam mu do ucha - a on uśmiechnął się do mnie i szliśmy tak przez park nocą. Czułam że mam przy sobie kogoś kto jest moim całym życiem. Tak to właśnie czułam i cały strach nagle wyparowała, bo obok był ktoś kto mnie kocha. Doszliśmy do domu samochód mamy już stał pod garażem.
- Neymar a co ja mam powiedzieć mamie??- zapytałam
- Mogę wejść z tobą...- zaproponował
- Naprawdę możesz?? - złapał mnie za rękę i powiedział:
- No jasne- Otworzyłam drzwi i zobaczyłam mamę rozpakowującą zakupy
- Dobry wieczór- Neymar powiedział cicho
- Dobry wieczór, Neymar - powiedziała mama i uśmiechnęła się
- Cześć mama- przywitałam się z nią
- Carol?? Co się tało?? Ty płakałaś??
- Proszę pani musimy z panią porozmawiać- zaczął poważnie Ney
- Tak mamo- dodałam i od razu zachciało mi się płakać
- Ojej a coś się stało, przejdźcie do stołu- powiedziała trochę zaniepokojona
- Właściwie to tak, no bo pamiętasz tą imprezę co nie wróciłam do domu to ja no ten no po prostu jaaa je...jestem w ciąży- powiedziałam i wybucjnęłam płaczem, a Neymar mnie przytulił i powiedział
- Ale proszę się nie denerwować to bo too wszystko przezemnie - a ręce mu się tak trzęsł- ale ja się zaopiekuje Cah, ja...- dodał i oczy wypełniły mu się łzami.Mama była w szoku i w sumie nie wiedziała co powiedzieć i też nas przytuliła i zacząła płakać i rozmawialiśmy jeszcze z godzinę i Neymar musiał już iść. Odprowadziłamu go do drzwi
- Carol trzymaj się, ja jutro wpadnę z samego rana sprawdzić jak się czujesz- i pocałował mnie na pożegnanie
- Neymar dziękuję- przytuliłam go
- To ja ci dziękuję Cah- staliśmy wtuleni w siebie
- Do jutra- dodałam
- Dobranoc, do jutra- powiedział i poszedł w stronę domu, a ja z mamą jeszcze długo rozmawiałam, aż do wpół do pierwszej a potem się umyłam i położyłam do łóżka, poczułam wtedy taką ulgę i tak bardzo się cieszyłam że Neymar jest ze mną i że mnie nie zostawi czułam się taka bezpieczna i jeszcze te słowa: ,,kocham cię Carol" sprawiły, że mogłam dzisiaj spokojnie zasnąć...








no to zapraszam wszystkich na rozdział 6:*;)) dodam jeszcze jeden lub dwa rozdziały w tym tygodniu ale potem wyjeżdżam na wakacje i nie zawsze będę miała dostęp do Internetu więc nie będę mogła dodawać tak często rozdziłów ale postaram się jak najczęściej będę mogła;D A i proszę o komentarze;*