czwartek, 13 sierpnia 2015

No i tak;*

Hej od dzisiaj zawieszam na jakiś czas mój blog. Nie mam weny ani pomysłu na nowe rozdziały. Narazie tylko zawieszam blog ale jeśli za jakiś czas nie będę mogła nic wymyślić to po prostu zrezygnuje z jego prowadzenia. Na czs dzisiejsz bardzo wam dziękuję za te wszystkie miłe komentarze za tyle wyświetleń i za to wszystko. Jeszcze raz dziękuję i Żegnam was ;*

piątek, 24 lipca 2015

11 Rozdział

Ja nie potrafię. Po prostu nie umiem się na niego gniewać. Wystarczy , że powie mi że mu na mnie zależy, wystarczy że na mnie spojrzy, a ja już mam ochotę przyssać mu się do ust. Czy to jest normalne? Zapewna jak bym była jego dziewczyną to byłoby to całkiem normalne, ale ze względu na to że jesteśmy przyjaciółmi i to tylko dlatego że ja tego ,, chcę" to wydaje mi się to zupełnie bezsensowne. Przecież tak na prawdę to moim marzeniem jest spędzać z Neyem każdą chwilę i być tak oficjalnie jego dziewczyną, ale jak zawsze muszę wszystko tak skomplikować. Może dlatego że boję się że będę potem cierpieć, a może jednak powinnam zaryzykować?
Myślałam tak wracając z Neymarem na salę. Weszliśmy tylnim wejściem i odrazu poszłam do łazienki poprawić makijaż. Kiedy wyszłam Neymara powiedział
- A teraz idziemy tańczyć- poszliśmy na parkiet i akurat w tej chwili puścili wolnego. Tańczyłam przytulona do niego.
- Mogę cię pocałować?- zapytał w pewnym momencie, a ja kiwnęłam potakując głową. Tańczyliśmy a on zbliżył swoją twarz do mojej, potem położył dłoń na moim policzku i nasze usta się zetknęły. Wszystko się na chwilę zatrzymało. Było tak za każdym razem kiedy mnie całował. Kiedy skończył popatrzyłam na Monice Olivares. Popijał kieliszek wódki patrząc na nas. Była wściekła. Aż wyszła z sali z impetem trzaskając kieliszkiem o stół. To było dziwne uczucie ale dało mi to dużą satysfakcję.
Tańczyliśmy jeszcze trochę a potem zrobiliśmy sobie krótką przerwę. Na początku Neymar postanowił że nie będzie pić żeby dotrzymać mi towarzystwa. Ale potem wipił jeden kieliszek a z jednego zrobiło się siedem, więc gdy o 4:00 szliśmy do recepcji po klucze i do naszego pokoju był trochę nie trzeźwy. Zabawne było to że pod wpływem alkoholu zachowywał się bardzo zabawnie. Cały czas się śmiał, opowiadał jakieś głupkowate kawały. Tak mnie to rozbawiło, bo nigdy wcześniej go takiego nie widziałam. Jak staliśmy już przed recepcją i prosiłam o klucze, przytulił mnie od tyłu i zaczął całować. Serio jego zachowanie było zabawne. Weszliśmy do windy. O dziwo stał cicho i nic nie mówił. Mieliśmy pokój na najwyższym piętrze, ale zdążyliśmy podjechać tylko na drugie piętro, gdy winda się zatrzymał i zgasły światła. Najwyraźniej była jakaś awaria prądu. Neymar patrzył na mnie uważnie z wielkim uśmiechem.
- Co cię tak śmieszy?- zapytałam i sama zaczęłam się śmiać gdy patrzyłam na jego uśmiech. Usiadł na podłodze i oparł się o ścianę, usiadłam obok niego.
- Carol jesteś bardzo zmęczona?- zapytał trochę poważniej
- Tylko trochę- powiedziałam opierając głowę na jego ramieniu
- Ile jeszcze?- zapytał zgarniając mi włosy z twarzy
- Ale co?- zapytałam spoglądając na niego
- Kiedy w końcu zrozumiesz że ja już tak nie mogę, po co się tak okłamujesz? Po co tak to komplikujesz? Ty nigdy nie będziesz mogła być dla mnie po prostu przyjaciółkom. I wiem że ty czujesz to samo. Sam się dziwie że po tylu kieliszkach mogę powiedzieć coś tak sensownego, ale uwierz ja to mówię tak na serio.
- No dobra możemy spróbować- spojrzał na mnie tak jakbym co najmniej dała mu gwiazdkę z nieba
- Carolina Dantas to moja dziewczyna- powiedział tak dumnie po czym  pocałował mnie tak namiętnie.
 Oparłam głowę na jego ramieniu i zasnęliśmy. Rano usłyszałam czyjś  głos
- O jak słodko- powiedziała jakaś kobieta - ale byłam taka zmęczona że nawet nie miała siły otworzyć oczu. Potem usłyszałam głos Neymara
- Auu moja głowa - po czym wziął mnie na ręce, a potem chyba spowrotem zasnęłam 













Kolejny rozdział gotowy:* zapraszam do komentowania:D

czwartek, 23 lipca 2015

UWAGA!!!

Znudził mi się już wygląd mojego bloga, więc postanowiłam go troszkę zmienić, mam nadzieję że wam się podoba. Proszę o opinię w komentarzach:*:D

poniedziałek, 20 lipca 2015

10 Rozdział

Rano obudził mnie kobiecy głos, to była mama Neymara
- Neymar wy dzisiaj idziecie na ślub Mateusha- zapytała na dzień dobry
- Coo?, O Cah- powiedział zaspany Neymar i spojrzał na mnie z uśmiechem. Leżałam z głową na jego kolanach a on spał na siedzącą oparty o łóżko
- No ślub Mateusha, jest o 15 a już po jedynastej- dodała uśmiechnęła siędo nas i wyszła z pokoju
- Wow no tak kompletnie zapmniałem- Neymar spojrzał na zegarek, poderwałam głowę z kolan Neya i usiadłam na łóżku
- Dobra to ja lecę do łazienki, założę swoje ciuchy i zawieziesz mnie do domu ok?- wstałam i szłam do łazienki
- Dobra- krzyknął za mną
Szybko się ogarnęłam i Neymar odwiózł mnie do domu. Była za dziesięć dzwunasta i umówiliśmy się na czternastą bo ślub i wesele było z godzinkę jazdy z tąd. Otworzyłam drzwi i weszłam do domu
- Hej- krzyknęła jedna z moich sióstr
- Cześć - odpowiedziałam jej
- Carol u kogo ty znowu byłaś - Zapytała mnie mama
- No bo zaczęło padać i spotkałam Neya po drodze do domu i poszliśmy do niego no i się zagadaliśmy no a potem było już późno no i przenocowałam u niego
- widzę że się świetnie dogadujecie z Neyem, ale wy tak coś na poważnie?- spojrzała na mnie
- W sumie to sama nie wiem- popatrzyłam w podłogę i zaczerwieniłam się
- Kochasz go?- zapytała poważnie
- Chyba tak - potwierdziłam
- A on?- zapytała ponownie
- Chyba też- powiedziałam
- Moja córeczka- przytuliła mnie a ja uśmiechnęłam się i poszłam do pokoju. Z godzinę rozmawiałam z Zizą przez telefon, a potem zaczęłam się szykować. Kupiłam sobie na tą okazję białą rozkloszowaną sukienkę w fioletowe i różowe kwiaty, ubrałam się, zaplotłam włosy w kłos i poprzetykałam go świeżymi kwiatami. Potem zrobiłam sobie makijaż( trochę mocniejszy niż zwykle), do tego wybrałam srebrną kolię z fioletowymi kamieniami i kolczyki z fioletowym oczhiem. Założyłam jeszcze białe sandałki na obcasie i spakował telefon kosmetyczkę i chusteczki do białej kopertówki. Zadzwonił dwonek do drzwi. To był Neymara. Wyglądał tak cudownie. Miał na sobie czarny garnitur białą koszulę i czerwony wąski krawa.
- Aż mnie zamurowało, wyglądasz pięknie brak mi słów- powiedział na powitanie
- No bez przesady ale dziękuję, ty też wyglądasz świetnie- zarumieniłam się
Dojechaliśmy piętnaście minut przed ceremonią ślub trwał godzinkę, potem pojechaliśmy do hotelu gdzie w sali bankietowej miało odbyć się wesele. Na samym początku zjedliśmy obiad a potem razem z Neyem ruszyliśmy na parkiet, tańczyliśmy długi czas aż o dziesiątej podali kolejne gorące danie. Zauważyłam że od samego początku obserwuje nas kobieta siedzca przy naszym stole nieopodal nas. W pewnym momencie dziewczyna wstała od stołu. Była to bardzo wysoka czarnowłosa dziewczyna o bardzo drobnej sylwetce. Cera jej była porcelanowa prawie że biała. Na ustach miała czerwoną szminkę. Ubrana była w granatową mini i czerwone bardzo wysokie szpilki. Do tego markowy zegarek i złota biżuteria. Ta oto dama podeszła do nas i oparła się o krzesło Neymara
- Gratuluję nowej dziewczyny- powiedział złośliwie
- Czego chcesz- odpowiedziała Neymar równie podłym tonem, obserwowałam to ze zdziwieniem
- Ja? Złociutki co tak nie miło, ja ci tylko gratuluje- powiedział i zaśmiała się arogancko
- Kto to jest Neymar?- zapytałam lekko podirytowana
- Kim ja jestem?- parsknęła śmiechem- kim ja jestem? Zabawne, otóż ja jestem Monika Olivarez, jestem byłą dziewczyną Neymara, nic ci o mnie nie mówił?- dokończyła po chwili śmiechu
- No widzisz jakoś nie było okazji- powiedział Neymar jeszcze bardziej złośliwie niż wcześnie
, zaśmiała się tylko
- No to od kiedy jesteś parą co? Ze mną wytrzymał cztery miesiące a potem mu się znudziłam. - patrzyłam na Neymara jak wryta
- Skończ!- powiedział groźnie
- No co nie masz odwagi powiedzieć dziewczynie co ją czeka ja to mogę zrobić za ciebie. Wszystko to przerabiałam. więc tak najpierw będą miłe słowa, pocałunki, będzie chodził z tobą do łóżka, a w końcu mu się znudzisz, wiesz ile było innych przed tobą? No na przykład ja Mari, Natali, Viki i każda z nas myślała że będzie tą jedyną a tu niespodzianka. Więc lepiej uciekają puki możesz- Po tych słowach łzy stanęły mi w oczach w gardle mi zaschło i czułam że jak ta żmija powie chociaż słowo to eksploduje
- Carol nie słuchaj jej- Neymar patrzył na mnie przerażony, a ja nie wytrzyma i wybiegłam z sali usłyszałam tylko jeszcze słowa Neymar
- Za co? Co ja ci takiego zrobiłem?- a potem wybiegł za mną. Biegłam, płakałam i myślałam jaka ja byłam głupia
- Carol, Carol, czekaj- krzyczał Neymar biegnąc w moją stronę,ale szłam dalej. W końcu złapał moją dłoń
- Cah- powiedział z uczuciem
- Puszczaj- krzyknęłam rozgoryczona i wyrwałam mu się. Podbiegł i stanął przed mną
- Daj mi to chociaż wytłumaczyć, proszę - nie dawał za wygraną
 - I co tu tłumaczyć, ale ja byłam głupia- nie chciałam z nim gadać
- Proszę, wolisz wieżyć mi czy tej ździże?- zapytał błagająco- po za tym gzie ty idziesz jest już ciemno a my jesteśmy jakieś 60 kilometrów od domu
- Dobrze proszę tłumacz się- powiedziałam niechętnie, wiedząc w sumie że ma rację. Cofnęliśmy się trochę i uśiedliśmy na ławce
- No więc tak Monica to moja była ale wcale jej nie rzuciłem z powodu tego że mi się znudziła miałem swoje powody- powiedział
- Jakie?- zapytała nie patrząc na niego, wiedziałam że jak to zrobię to odrazu mu wybaczę tą aferę, nie odpowiedziała więc zadałam inne pytanie
- Spałeś z nią - spojrzał na mnie
- Nigdy- odpowiedziała szybko
- No nie wiem- wstałam z ławki i miałam zamiar dalej ruszyć nie wiadomo gdzie
- Carolina strasznie mi na tobie zależy, jestem w tobie mega zakochany!!!!- to był Neymar stojący na ławce i wydzierający się do mnie na cały głos
- Kocham cię Carolino, przyszła matko mojego dziecka, wybacz mi. Podeszłam do niego i pociągnęłam go za rękę
- Neymar nie wygłupiaj się...- powiedziałam cich, a ludzie którzy przechodzili tędy gapili się na nas
- Ale ja się nie wygłupiam i będę tak krzyczał do puki mi nie wybaczysz
- To ma być szantaż - powiedziałam
- Może.... Carol kocham cię Oszalałem z miłości do ciebie - kontynuował a ja pociągnęłam go za rękę żeby usiadł, a gdy znowu chciał coś krzyknąć, zaczęłam go całować, żeby się uciszył, a tak w sumie to nie tylko dla tego, po prostu nie mogłam mu się oprzeć. Dotknął dłonią mojej twarzy i również mnie całował. Kiedy skończyłam popatrzył na mnie i powiedział
- Czy to znaczy że już się nie gniewasz- powiedział pełen nadziei i złapał moją dłoń
- Chyba tak- powiedziałam i przytuliliśmy się do siebie...














Gotowy rozdział10:* proszę o komentarze;D:P:))

środa, 15 lipca 2015

9 Rozdział

Od tamtego wieczoru minęły już dwa tygodnie, ślub kolegi Neya był przełożony na sobotę za tydzień i nawet dobrze się złożyło bo w tę sobotę miałam strasznie dużo nauki na  ostatnie egzaminy, dwa w tym tygodniu a ostatni za   miesiąc. Rano o 6:30 obudził mnie budzik, ale nie chciało mi się wstawać i strasznie bolał mnie brzuch(byłam  w końcu już w 4 miesiącu ciąży), zeszłam na dół do kuchni, zaparzyłam sobie herbatkę ziołową i zjadłam lekką sałatkę. Potem poszłam się ogarnąć do łazienki i myślałam co na siebie włożyć, żeby mój brzuch nie rzucał się w oczy tak bardzo, trochę się bałam ponieważ dzisiaj miałam iść do szkoły pierwszy raz od dnia w którym dowiedziałam się że jestem w ciąży. Postanowiłam założyć białą luźną ( ale elegancką) sukienkę. Wziąłam telefon, żeby umówić się z  koleżanką, a potem odłożyłam go na kredens, wtedy też do pokoju weszła mama i oznajmiła mi że wróci dzisiaj później, wysłuchałam jej pożegnałam się z nią i wyszłam. Pierwszy egzamin był o 8:00 a drugi o 20:00. Gdy weszłam do szkoły tylko jedna z moich znajomych, stwierdziła że się zaokrągliłam i że ładnie wyglądam. Po teście poszłyśmy na miasto na zakupy i pospacerować a potem zjadłyśmy obiad. Chodziłyśmy po sklepach do 19:05, a później wróciłyśmy do szkoły. Nic sobie wtedy nie kupiłam bo nie mogłam się zdecydoć. Skończyłam pisać sprawdzian pięć minut po 21:00 i postanowiłam wrócić plażą do domu. Było trochę pochmurno ale bardzo przyjemnie. Promienie słońca padały na złocisty piasek i oświetlały spienione fale wody. Szłam brzegiem plaży myśląc o tym wszystkim, o testach o Neymarze o całym życiu i wtedy poczułam jak ktoś trzyma mnie za ramię. Odwruciłam się
- Chejjj śliczna- powiedział młody ostro nawalony facet
- Niech mnie pan zostawi odpowiedziałam i szłam dalej, ale on nie dawał za wygraną
- Panienko- zaczął się do mnie przystawiać
- powiedziałam zostaw mnie, puszczaj- wrzasnęłam mu w twarz- ale nadal mnie trzymał, wtedy usłyszałam znajomy głos
- Nie słyszałeś co mówiła ta pani?- zapytał głośno stając koło mnie, a dookoła nas zebrał się tłum przechodniów
- Boo bo co mi zrobisz, eey? - zapytał i bezczelnie plunął w stronę mojego obrońcy
- Chcesz wiedzieć co?- stanęli ze sobą twarzą w twarz
- No dawaj laluniu- powiedział podwijając rękawy, wtedy Neymar przewalił mu ze dwa razy w twarz i pijaczyna postanowił się wycofać. Tłumek stojący dookołan nas zaczą klaskać, ktoś jeszcze zwyzywał tamtego faceta i się rozeszli
- Dziękuję Ci bardzo, ty mój wybawco- Uśmiechnęłam się do niego
- Mógłbym cię ratować z opresji każdego dnia - spojrzał na mnie z uśmiechem
- Jak ci się mogę odwdzięczyć? Zapytałam
- W sumie to chłopacy mnie wystawili i poszli gdzieś z dziewczynami, Rafa jest na urodzinach, a rodzice w teatrze i na kolacji, więc chodź do mnie- powiedział i złapał mnie za rękę- poszłam za nim. Szliśmy powoli,gdy zaczęło kropić , ale musieli przyśpieszyć gdy ten mały deszczyk zamienił się  w ulewę. Deszcz płynął ulicami a my kompletnie przemoczeni wbiegliśmy do domu Neymara, zdjęliśmy buty i zaprowadził mnie do swojego pokoju. Dał mi jakąś swoją koszulkę i szorty Rafy . Poszłam więc do łazienki, wzięłam prysznic i przebrałam się a mokre włosy związałam w kucyk i lekko podsuszyłam. Gdy wyszłam Neymar zaprowadził mnie do kuchni i zrobił nam kanapki i herbatę.
- Chodź posiedzimy u mnie-  powiedział
- Dobra - wstaliśmy i poszliśmy do jego pokoju. Neymar usiadł na łóżku więc  usiadłam obok niego. Zaczęliśmy rozmawiać, gadaliśmy o wszystkim i co chwilę się śmialiśmy, Neymar opowiadał mi żarty a ja się śmiałam. Zupełnie straciłam rachubę czasu, a było już po jedenestej. W końcu Neymar rzucił we mnie poduszką
- Oj czekaj!- krzyknęłam i rzuciłam się na niego z drugą poduszką. Ganialiśmy się po całym pokoju, nawalając się poduszkami. Kiedy usiedliśmy na przeciwko sobie  na łóżku i właśnie miałam walnąć Neymara poduszką, przysunęłam się bardzo blisko niego. Patrzyliśmy sobie prosto w oczy, kosmyk moich włosów opadł mi na twarz, Neymar obił mnie a ja usiadłam mu na kolanach i zawiesiłam mu ręce na szyji. Zaczęłam go całować, a on całował mnie. W skrócie siedzieliśmy i obściskiwałyśmy  się na łóżku Neymar, było tak namiętnie. Jeszcze z nikim się tak nie całowałam. I pewnie trwało by to jeszcze dłużej, ale usłyszałam skrzypnięcie podłogi. To była mama Neymara. Wyobraźcie sobie jak to musiało wyglądać, siedziałam z jej synem na jego łóżku w jego koszulce i całowałam się z nim
- Hej, już nie przeszkadzam- powiedziała i wycofała się z pokoju. Odsunęłam się lekko i przygryzłam wargę, wpatrywał się we mnie
- Co?- zapytałam po chwili
- Nie źle całujesz przyjaciółko- zaśmiał się, a ja się zarumieniłam
- Co jak co ale ty też jesteś całkiem niezły
- Mina mojej mamy, bezcenne- powiedział i zaczęliśmy się śmiać
- A tak wogule to która godzina? - zapytałam
- Ooo już po północy- odpowiedziała patrząc na zegarek- ale musisz już u mnie zostać nie puszczę cię teraz do domu
-To daj telefon muszę napisać do mamy. Podał mi telefon, wysłałam mamie wiadomość że nie wrócę na noc do domu
- Zrobiłeś to celowo- zapytałam
- Co? Nie po co miałbym cię u siebie przenocować - powiedział z uśmiechem i puścił do mnie oko
- wie...- nie dokończyłam bo zaczął mnie całować.
- A więc jesteśmy tylko przyjaciółmi- powiedziałam dalej się z nim całując. Potem pogadaliśmy jeszcze ze dwie godziny i w końcu usnęłam  z głową na jego kolanach...


Proszę o dużo komentarzy rozdział dziewiąty gotowy

poniedziałek, 13 lipca 2015

8 Rozdział

Szliśmy brzegiem plaży w zupełnej ciszy, woda zalewała mi stopy a ja trzymałam w dłoni baletki. Było ciepło i przyjemnie, słońce przebijało się przez chmury.
- Neymar?- zapytałam
- Tak Carol??- spojrzał na mnie swoimi pięknymi oczyma
-To już chyba nie są żarty, to przestała być zabawa od kiedy, od tamtej nocy- nic nie mówił, słuchał tylko uważnie a ja mówiłam dalej
- A może powinniśmy zwolnić trochę, bo ja nie wiem jak to dalej będzie ja, to znaczy my będziemy mieli dziecko i wiesz to wielki obowiązek i ja nie chcę cię do niczego zmusić...
- Hymm, ale ja ja cię bardzo lubię Carol, zauroczyłem się tobą i nie wiem czy dam rade bez ciebie wytrzymać, ale rozumiem cię i nie chcę cię zranić, to twoja decyzja, spróbuje się do niej dostosować...- powiedział dalej się we mnie wpatrując
- przyjaciele??- wyciągnęłam do niego niepewnie dłoń, uścisnął ją, ale posmutniał trochę, zapadła cisza ale tylko na chwilę
- przepraszam- szepnęłam cicho
- Nie musisz przepraszać ja poczekam na ciebie...- uśmiechnęłam się a on szedł patrząc się w ziemię. Założyłam baletki, bo szliśmy już chodnikiem zbliżając się w stronę domu Neymara. Rafa urządzała dzisiaj jakąś imprezę. Przemilczeliśmy całą drogę, aż do samego domu Neya wtedy on powiedział
- A jak nie dam rady- złapał moją dłoń
- Bezemnie?- zbliżyłam się lekko do niego
- Carol zrozum ja czuję do ciebie coś więcej niż tylko  przyjaźń, ty jesteś dla mnie kimś więcej, ale szanuję twoją decyzję- pocałował mnie w policzek
-Ja po prostu nie chcę cierpieć rozumiesz mnie?- zapytałam
- Rozumiem, boisz się??- kiwnęłam lekko głową na tak
- wiesz?? Ja też się boję- wyznał i spojrzał w ziemię
-mogę cię przytulić- zapytałam a on objął mnie i wtuliłam się w jego ramiona- Neymar przepraszam cię, może po prostu spróbujemy trochę wolniej, tak będzie lepiej i dla mnie i dla ciebie, nie będziesz musiała się do niczego zmuszać- zakończyłam, a on odpowiedziała:
-  nie przepraszaj nie masz za co , jasne Cah i nie zmuszam się do niczego, po prostu coś do ciebie czuję- zapadła głucha cisza a po chwili znowu przemówił Neymar
-Ta wiem jestem beznadziejny, spotykam dziewczynę na imprezie idę z nią do łóżka, robię jej dziecko i jeszcze się za nią bez przerwy uganiam, a w środku nie mam nawet odwagi dać jej czasu na zastanowienie się, bo boję się że mnie zostawi- pierwszy raz mówił o sobie w taki sposób
- Tak? ja nie jestem lepsza, wyrywam chłopaka na dyskotece upijam się i idę z nim do łóżka, a potem chociaż bym chciała z nim być nie pozwalam mu się do siebie zbliżyć, bo po prostu się boję- Zaśmiałam się i on też się zaśmiał
- Więc jesteśmy przyjaciółmi nic więcej, ale nie myśl że tak łatwo się z  tego wtplączesz, ja zrobię wszystko żeby cię zdobyć a przedewszystkim żebyś była szczęśliwa - uśmiechnęłam się do niego, czułam że go kocham, ale bałam się mu to powiedzieć, bałam się że znajdzie sobie inną lepszą ładniejszą dziewczynę a ja znowu będę cierpieć, Neymar zaprowadził mnie do pokoju Rafy była tam też Ziza siedziały na łóżku i rozmawiały a gdy weszłam zasypały mnie pytaniami
- I co??- Ziza aż wstała z miejsca
- Chodzisz z moim bratem??- zapytała Rafa, a ja opowiedziałam ze szczegółami jak totalnie zawaliłam sprawę i ogólnie o wszystkim
- Hymm no ale wiesz przynajmniej że on coś do ciebie czuje- podsumowała Ziza
-On cały czas mówi tylko o tobie, zabujał się w tobie, ale to dobrze że dajecie sobie czas, nie spiesz  się na wszystko przyjdzie czas- Rafa mnie poparła, gadałyśmy tak aż wyszłam do łazienki i szłam  korytarzem,  było już późno ale musiałam wziąć prysznic, na korytarzu zatrzymał mnie Neymar
-Carol czekaj- powiedział gdy stałam już w wejściu do łazienki
- Mam do ciebie prośbę poszłabyś ze mną na wesele w tą sobotę, mój kolega się żeni i chcę żebyś mi towarzyszyła
- No jasne to jutro mi powiesz jak to tam dokładnie ma być dobra
- Ok dobranoc- powiedział i posłał mi oczko
- Dobranoc Neymar - weszłam pod prysznic odświeżyłam się i wróciłam do do dziewczy











Mamy ósmy rozdział wcześniej już dodałam ósmy ale mi się nie podobał więc go usunęłam, proszę o komentarze:););D
i przepraszam że taki krótki ale nie mam jakoś weny

piątek, 3 lipca 2015

7 rozdział

Z perspektywy Neymara



- Hej jestem- powiedziałem wchodząc do swojego domu
- Neymar co tak późno?? Byłeś na imprezie jest już po północy, piłeś coś??- Mama zasypała mnie pytaniami
- Nie mamo nie piłem, tata nie śpi?? , a Rafa?? Bo muszę z wami porozmawiać- musiałem im to powiedzieć
-Nie śpię, powiedział tata siadając przy stole obok mnie i mamy
- Ja też nie śpię a o co chodzi??- zapytała Rafaella i usiadła obok nas
- No Neymar mów- powiedziała mama, a ja zamarłem
- No boo no, Carolina...- zaczęłem ale Rafa mi przerwała.
- Carolina?? Uuuu- powiedziała z uśmiechem
- Dasz dokończyć??- zapytałem trochę zdenerwowany
- A tak sory- powiedziała i zamilkła
- No właśnie Carol no bo ona, ona jest w , w ciąży- powiedziałem i tak już spokojniejszy po rozmowie z mamą Cah. Zapadła głucha cisza. Rodzice osłupieli, a rafa patrzyła się na mnie jak bym był duchem
- No do cholery, ojcem będę!! Nic nie powiecie??!!- krzyknąłem i ukryłem twarz w dłoniach, pierwrza wzruszyła się mama, zaczęła płakać i mnie pocieszać, potem usłyszałem kilka ostrych słów od taty typu: ,, mówiłem ci że wszystko ma swoje konsekwencje", albo ,, a myślałem, że mogę cię już traktować jak dorosłego mężczyznę", ale w końcu i on zmiękł, a wszystko podsumowała Rafaella:
- Ostro
Tak właśnie, powiedziała tylko to, ale oni wszyscy są ze mną i wspierają mnie, w tamtej chwili zrozumiałem jak dobrze mieć taką rodzinę

I wracamy do Carol


Wstałam rano, mama była już w pracy a wszyscy inni w swoich pokojach,poszłam więc się ogarnąć do łazienki wzięłam prysznic i ubrałam się, wtedy właśnie poczułam coś niezwykłego, a mianowicie że noszę nowe życie, dziecko, że będę musiała się nim zaopiekować a najdziwniejsze było to, że wcześniej ta myśl mnie przerażała, przez to płakałam, a teraz? teraz byłam szczęśliwa. Gdy jadłam śniadanie, zadzonił dzwonek do drzwi, poszłam otworzyć to był Ney.
- Cześć, jak się czujesz??- zapytał i wręczył mi różę
- Dziękuję, dobrze, wejdź powiedziałam
- przyszłem prosto po treningu bo chciałbym cię zapytać czy nie poszłabyś ze mną na plaże??- zapytał,
- w sumie to bardzo chętnie- powiedziałam- ale teraz?- dodałam
- No jak już zjesz weźmiesz strój to możemy iść- powiedział z uśmiechem
- Dobra a jak tam po rozmowie z rodzicami?- zapytałam
-Całkiem nieźle na początku byli w szoku ale potem, to za akceptowali- odpowiedział, i w tedy zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Ja otworzę- powiedział Neymar
-Dobra to pewnie mama, Neymar otworzył drzwi, to jednak była Ziza
- Cześć - przywitał się  - Carol Ziza do ciebie!!- dodał po chwili
- Neymar?? To może ja nie będę przeszkadać..-powiedziała Ziza
- Nie no czekaj- zawołałam i podeszłam do drzwi, wchodź, Ziza weszła i usiadła obok mnie i Neymara
- To może ja już pójdę- tymrazem to Neymar nie chciał przeszkadzać
- Neymar nie wygłupiaj się- powiedziałam, zjem i idziemy na plaże - powiedziałam do niego
- No właśnie to ja już nie przeszkadzam, chciałam ci tylko powiedzieć że dzisiaj Rafa robi jakiś babski wieczór i jesteś zaproszona- powiedziała
- No tak Rafa coś mówiła o tym, ale tak do ósmej wam Caroline porywam na plażę- Neymar uśmiechnął się i puścił oczko do Zizy
- No jasne tylko na dziewiątą ją zaprowadź do siebie, to znaczy do Rafy to ja też tak będę u was mniej więcej, no to na razie - powiedziała Ziza i wyszła
- pa - krzyknęłam za nią- a tak wogule...
- Co?- zapytał Neymar i objął mnie w pasie
- A już nic...- zetknęliśmy się nosami i zaczęliśmy się całować i nagle do domu weszła mama, w sumie to nawet jej nie zauważyliśmy, do póki nie zaczęła udawać że kaszle.
- Echem, echem- zakaszlała mama, Neymar puścił mnie i powiedział trochę zakłopotany
- Dzień dobry
-Dzień dobry, Dzień dobry- odpowiedziała mama
- Mamo my wychodzimy- krzyknęłam i pociągnęłam Neymara za sobą poczym zamknęłam drzwi i zaczęliśmy się śmiać a ja dodałam
- Na czym to my skończyliśmy??-  
I znowu zaczęliśmy się całować....



No i proszę rozdział siódmym proszę o dużo komentarzy:);) A i sorki że taki krótki ale no cóż tak wyszło;*

środa, 1 lipca 2015

6 rozdział

Siedzieliśmy i płakaliśmy, Neymar też płakał,ale zakrywał twarz dłońmi, nie chciał żebym widziała, że płacze nie chciał żebym wiedziała że on też się boi chciał żebym mogła czuć się przy nim bezpiecznie. Było już koło dziewiątej gdy wreszcie zdołam coś powiedzieć:
- Ja się tak bardzo boję, ale wiesz co? Jak jesteś tutaj ze mną to czuje się bezpieczna, a tak bałam się powiedzieć ci o tym
- Dlaczego się bałaś?- zapytał cicho i spojrzał mi w oczy swoimi szklanymi oczyma
- Bałam się, że mnie zostawisz, że zostanę sam zupełnie sama...- odpowiedziałam mu szczerze
- To już nie musisz się bać ja cię nigdy nie zostawię zawsze będę blisko jak tylko będziesz mnie potrzebować...- powiedział i odgarnął włosy z mojej twarzy a potem dodał szeptem- kocham cię Carol
- Spojrzałam na niego i delikatnie się uśmiechnęłam, a on wytarł łzę z mojego policzka. Po czym powiedział cicho:
- chodźmy już jest późno mama będzie się martwić o ciebie- wstaliśmy z ławki Neymar objął mnie ramieniem i szliśmy razem w stronę mojego domu.
- Dziękuję Ci Neymar, dziękuję ci za wszystko- powiedziałam i mocno go przytuliłam
- Cah nie musisz mi dziękować, ja chcę się tobą zaopiekować.- powiedział i też mnie przytulił, tak bardzo mi ulżyło gdy z nim rozmawiałam.
- Też cię kocham - szepnęłam mu do ucha - a on uśmiechnął się do mnie i szliśmy tak przez park nocą. Czułam że mam przy sobie kogoś kto jest moim całym życiem. Tak to właśnie czułam i cały strach nagle wyparowała, bo obok był ktoś kto mnie kocha. Doszliśmy do domu samochód mamy już stał pod garażem.
- Neymar a co ja mam powiedzieć mamie??- zapytałam
- Mogę wejść z tobą...- zaproponował
- Naprawdę możesz?? - złapał mnie za rękę i powiedział:
- No jasne- Otworzyłam drzwi i zobaczyłam mamę rozpakowującą zakupy
- Dobry wieczór- Neymar powiedział cicho
- Dobry wieczór, Neymar - powiedziała mama i uśmiechnęła się
- Cześć mama- przywitałam się z nią
- Carol?? Co się tało?? Ty płakałaś??
- Proszę pani musimy z panią porozmawiać- zaczął poważnie Ney
- Tak mamo- dodałam i od razu zachciało mi się płakać
- Ojej a coś się stało, przejdźcie do stołu- powiedziała trochę zaniepokojona
- Właściwie to tak, no bo pamiętasz tą imprezę co nie wróciłam do domu to ja no ten no po prostu jaaa je...jestem w ciąży- powiedziałam i wybucjnęłam płaczem, a Neymar mnie przytulił i powiedział
- Ale proszę się nie denerwować to bo too wszystko przezemnie - a ręce mu się tak trzęsł- ale ja się zaopiekuje Cah, ja...- dodał i oczy wypełniły mu się łzami.Mama była w szoku i w sumie nie wiedziała co powiedzieć i też nas przytuliła i zacząła płakać i rozmawialiśmy jeszcze z godzinę i Neymar musiał już iść. Odprowadziłamu go do drzwi
- Carol trzymaj się, ja jutro wpadnę z samego rana sprawdzić jak się czujesz- i pocałował mnie na pożegnanie
- Neymar dziękuję- przytuliłam go
- To ja ci dziękuję Cah- staliśmy wtuleni w siebie
- Do jutra- dodałam
- Dobranoc, do jutra- powiedział i poszedł w stronę domu, a ja z mamą jeszcze długo rozmawiałam, aż do wpół do pierwszej a potem się umyłam i położyłam do łóżka, poczułam wtedy taką ulgę i tak bardzo się cieszyłam że Neymar jest ze mną i że mnie nie zostawi czułam się taka bezpieczna i jeszcze te słowa: ,,kocham cię Carol" sprawiły, że mogłam dzisiaj spokojnie zasnąć...








no to zapraszam wszystkich na rozdział 6:*;)) dodam jeszcze jeden lub dwa rozdziały w tym tygodniu ale potem wyjeżdżam na wakacje i nie zawsze będę miała dostęp do Internetu więc nie będę mogła dodawać tak często rozdziłów ale postaram się jak najczęściej będę mogła;D A i proszę o komentarze;*

wtorek, 30 czerwca 2015

rozdział 5

Tej nocy prawie nie zmrużyłam oka, zasnęłam gdzieś po piątej nad ranem, kiedy już zmęczyłam się płaczem. Następnego dnia wstałam po czternastej i odrazu poszłam do łazienki ogarnąć się. Moje oczy był napuchnięte i czerwone, więc musiałam trochę przypudrować twarz ale najpierw wskoczyłam pod prysznic. Myślami byłam gdzieś daleko, czułam że to jakiś żart, że to wszystko mi się przyśniło, ale nie to była prawda. Gdy już się ogarnęłam zeszłam na dół coś zjeść, ale tak szczerze mówiąc to nie byłam głodna, wręcz przeciwnie było mi nie dobrze, ale wczoraj nie jadłam kolacji więc postanowiłam zjeść jakiegoś tosta z dżemem. Potem wykonałam telefon do ginekologa i umuwiłam się na badanie o 19:30. Mamy na szczęście nie było w domu, ponieważ pojechała do miasta załatwić jakieś swoje sprawy i słyszałam jak mówiła że wróci po dziesiątej, a rodzeństwo też gdzieś wybyło, podobno na jakąś imprezę na mieście więc szybko nie wrócą.
- Więc zostałam sama- powiedziałam sama do siebie, w domu panowała taka cisza, jak nigdy, ale za długo to sobie nie potrwała bo zadzwonił dzwonek do drzwi, dziwne kto to może być, pomyślałam i poszłam otworzyć, to była Ziza.
- Hej słyszałam że jesteś sama to pomyślałam że cię odwiedzę- powiedziała wchodząc do środka
- O cześć, wchodź- powiedziałam trochę zakłopotana, nie wiedziałam czy powiedzieć jej o wszystkim czy może się wstrzymać, w sumie to moja najlepsza przyjaciółka powinna wiedzieć
- Co tam u ciebie?? Miałam wczoraj dzwonić żeby cię wyciągnąć ma miasto, ale bylam z mamą u cioci -powiedziała i usiadła na kanapie
- A nic ciekawego, może chcesz coś do picia?- zapytałam schodząc na inny temat
- No może być herbata z cytryną i dwoma łyżeczkami cukru
- Już się robi- poszłam do kuchni i wstawiłam wodę na herbatę
- A tak wogule to jak tam z Neyem?? Coś za iskrzyło?? No wiesz - zadała te pytanie na które w tym momencie nie byłam gotowa odpowiedzieć,bo co miałam powiedzieć że tak z Neymarem super nawet w ciąży z nim jestem tak?? Nie wiedziałam co robić więc powiedziałam:
- No czekaj już ci niosę herbatę to pogadamy- i postawiłam herbatę na stole a sama usiadłam na kanapie obok Zizy
- No to jak?? Opowiadaj- powiedziała z zainteresowaniem, to była ta chwila musiałam jej to powiedzieć, ale zabardzo nie wiedziałam jak zacząć
- No bo widzisz no ja wtedy...- zaczęłam i nie wiedziałam co dalej powiedzieć
-No co??- zapytała ponownie
- Ja z Neymarem.... Ja Jestem, ... Jestem w ciąży z nim- wykrztusiłam wreszcie
- Co?? Serio?? Jak?? Z Neyem?? a twoja mama wie?? I kiedy wy?? A on wiem???- zasypała mnie pytaniami, a ja poczułam jak robi mi się gorąco
- No bo to wszystko przez tą cholerną impreze, byłam pijana i on też no i się przespaliśmy!!- wykrzyczałam to i zaczęłam płakać,a Ziza przytuliła mnie i dodała:
- Ale on o tym nie wie i twoja mama też
- Nie i nie wiem czy wogule mu to mówić, no bo mama prędzej czy później i tak się dowie ale jemu no nie wiem czy mówić-powiedziałam i znowu zaczęłam płakać
- Nie no jasne że mu powiedz Neymar to super chłopak musisz mu powiedzieć i nie płacz już- dodała
- Ale ja się tak bardzo boję tego wszystkiego ja nie wiem jak być mamą ja się boojję tego jak zareaguje mama a co dopiero Ney, ale mam dzisiaj wizytę u ginekologa to może po niej się z nim umuwię??- powiedziałam i wytarłam mokre od łez oczy
- No pewnie i nic się nie bój on napewno ci pomoże- starała się mnie pocieszyć
- Dobra to idę się ogarnąć - wstałam z kanapy
- No leć i zadzwoń do mnie jak już z nim pogadasz
- Dobra i dziękuję ci bardzo - dodałm
- Nie ma za co kochana do usłyszenia a i jutro wpadnę
- Dobrze pa pa
-pa- powiedziała i zamknęła drzwi, a ja powędrowałam do łazienki umyłam się przypudrowałam twarz i pomalowałam rzęsy była 19:05 więc wyszłam z domu, a 19:25 byłam już w poczekalni wtedy wywołali moje nazwisko i weszłam do środka. Powiedziałam lekarzowi że zrobiłam test ciążowy ale wolę się jeszcze upewnić. Po zrobieniu badań lekarz powiedział
- No to gratuluje jest pani w ciąży
- Dziękuję- odpowiedziałam ze łzami w oczach i wyszłam z gabinetu, miałam nadzieję że te testy są omylne i że jednak nie jestem w ciąży, ale niestety jestem usiadłam więc na ławce i zaczęłam płakać. Nagle usłyszałam czyjś głos:
- Dlaczego moja księżniczka płacze??- to był Neymara, przeskoczył przez oparcie ławki i usiadł obok mnie. Nie wiedziałam co mamy powiedzieć więc przytuliłam się do niego i dalej płakałam
- Cah co jest??- zapytał troskliwie
- Noo bb.. bo jjaa ja jestem z tobą wyyww w... - zaczęłam się jąkać bo nie mogłam powstrzymać się od płaczu
- Uspokuj się już dobrze i dokończ- powiedział spokojnie
- bbo ja jestem zyy z tobą w ciążyyy- dokończyłam i popadłam w płacz, a Neymar objął mnie ramieniem a twarz schował w dłoniach, wydawało mi się że płacze, ale on próbował to przedemną ukryć. Po chwili ciszy przetarł oczy i powiedział:
- Nie martw się wszystko będzie dobrze ja cię nie zostawię i zaopiekuję się tobą wiesz przecież że zawsze możesz na mnie liczyć, spokojnie będzie dobrze tylko już nie płacz bo i mi się chcę płakać jak cię widzę taką smutną- powiedział to tak że aż się wzruszyłam ale i na jego policzku zobaczyłam łzę, on był silny ale w środku był tak samo bezradny i wystraszony jak ja, bo przecieżmy tak naprawdę jesteśmy jeszcze dziećmi. Po chwili objął mnie i dodał lekko drżącym głosem
- Nie jesteś sama, najważniejsze że mamy siebie- po czym przytulił mnie mocno do swojej klatki piersiowej i zostaliśmy sami na ławce w ciemną rozgwieżdżoną noc wtuleni w siebie nie wiedząc co robić dalej ale najważniejsze było to że on był obok i mnie wspierał, więc wtuliłam się w jego ramiona i szepnęłam
- Dziękuję Ci- a on odpowiedział
- Nie musisz się już bać ja zawsze będę z tobą










No i jest rozdział 5 gotowy proszę o opinie w komentarzach mogą być anonimowe;));*

poniedziałek, 29 czerwca 2015

4 rozdział

Ten rozdział pragnę zadedykować Lilce z tego aska o Neyu https://m.ask.fm/NeymarJuniorDaSilvaSantosPoland
Dziękuję Ci za to że zainspirowałaś mnie do napisania tego bloga:*


Od tamtej nocy miną już prawie miesiąc. Od tamtego czasu zdążyliśmy się z Neymarem lepiej poznać, ale narazie nasze stosunki pozostały przyjacielskie( w sensie nie byliśmy parą, przyjaciele narazie nic po za tym), chociaż parę razy się całowaliśmy nie powiem.A dzisiaj właśnie wracaliśmy ze spaceru, była 16:50 a o 17:00, miałam egzaminy w szkole więc Ney podprowadził mnie aż do samych drzwi wejściowych.
- No to powodzenia życzę- powiedział i włożył mi coś do dłoni
- Co to??- zapytałam
-Słonik na szęście, mi to zawsze pomagało przy testach- uśmiechnął się
Tak to był malutki porcelanowy słonik, zacisnęłam go w dłoni i powiedziałam:
- Dziękuję Ci bardzo -po czym go przytuliłam
- Nie ma za co, ale teraz już leć bo się spóźnisz- powiedział Ney
- A no racja już za pięć, to lecę, do jutra - powiedziałam i pośpiesznie wpadłam do szkoły
-Cześć- krzyknął za mną na pożegnanie,a ja jak burza biegłam pod salę.Na szczęście zdążyłam.
- Uf jeszcze nie zaczęliście- powiedziałam do jednej z moich koleżanek
- No nie ale co tak późno- zapytała
- A zagadałam się...- odparłam dysząc jeszcze po tym męczącym biegu po schodach
- U z tym przystojnym brunetem o którym mi tyle opowiadałaś??
-No tak z Ney...-moją wypowiedzi przerwała pani od matematyki, prosząc aby wszyscy weszli do sali. Usiadłm na trzeciej ławce i postawiłam na blacie słonika tego którego dostałam od Neymara. Test trwał z godzinę i poszedł mi naprawdę dobrze. Od razu po wyjściu ze szkoły miałam zadzwonić do Neymara, ale przypomniałam sobie, że on ma trening za pięć minut, więc stwierdziłam że zadzwonię do niego już jutro. Nagle podeszła do mnie Neomi moja koleżanka która pisała dzisiaj test razem ze mną.
- No jak ci poszło- zapytała
- Całkiem nie źle a tobie??- odpowiedziałam jej pytaniem
- Tak nawet nieźle- powiedziała
I właśnie wtedy złapał mnie okropny bul brzucha
- Aaauu... usiądziemy na chwilę, słabo mi i niedobrze
- No pewnie, a co się dzieje Carol?? czekaj tam jest jakaś ławka-zapytała za niepokojona i wskazała ręką na ławkę nie opodal nas
-Tak zaraz powinno mi przej... auu przejść
Usiadłyśmy na ławce i napiłam się wody, ale jeszcze bardziej bolał mnie brzuch i chciało mi się wymiotować
- No nie wiem lepiej idź do lekarza- powiedziała
- Chyba że...- zastanowiłam się poważnie
-Co??- zapytała
- Nie to nie możliwe -nie słuchałam co do mnie mówi
- Ale co nie możliwe?? Cah??- zadała kolejne pytanie, ale ja już zerwałam się z ławki
- Muszę lecieć pa- krzyknęła ale było mi tak słabo że biegłam bardzo powoli
-pa-zawołał i poszła w swoją stronę, a ja szybko poszłam do apteki i kupiłam.... testy ciążowe w sumie to nie brałam takiego przebiegu rzeczy pod uwage ale kto wie, włożyłam testy do torebki i poszłam do domu. Po drodze dostałam takiego bulu, że ledwo doszłam do domu.
- Hej mamo!!- krzyknąłam od wejścia i pobiegłam do łazienki, zrobiłam test. Wyszedł pozytywny, ale nie to nie możliwe- pomyślałam więc zrobiłam drugi, ale ten też wyszedł pozytywnie
-Nie, nie, nie nie może być - powiedziałam sama do siebie , jestem w ciąży. Ale co ja teraz zrobię, mamie nie mogę tego powiedzieć, Neymarowi też nie powiem, a może powiedzieć nie wiem, jedyne co mi przyszło do głowy to siedzenie i płakanie, więc zaczęłam płakać, a gdy wyszłam z łazienki odrazu rzuciłam się do łóżka i przepłakałam całą noc nie wiedząc co robić...








i 4 rozdział gotowy niezbyt wyszedł ale co tam macie proszę o komentarze:))

niedziela, 28 czerwca 2015

3 rozdział

Na karteczce którą zostawiłam Neymarowi napisałam:
Przepraszam że wyszłam ale tak szczerze to nie wiem do czego pomiędzy nami doszło, po tych drinkach zupełnie urwał mi się film...
Jeżeli chcesz się spotkać to mój numer telefonu: 555644321
Carolina
A teraz właśnie szłam w stronę domu i myślałam o tym wszystkim co się wczoraj stało o Neymarze o naszym pocałunku o tej nocy...
o tym czy do mnie zadzwoni i otym czy to co napisałam na tej karteczce nie jest zupełnie bez sensu. Tak bardzo się zamyśliłam, że prawie ominęłam mój dom, ale moja mama była w ogrodzie i mnie zawołała.
- Cah!! Co tak późno?? Myślałam że wrócisz do domu na noc, gdzie spałaś??- zasypała mnie pytaniami
-ja też tak myślałam...- odpwiedziałam cicho
- jak to tak myślałaś?? - zapytała
- no bo miałam wrócić ale no...ten no dziewczyny zostały no to ja też - wybrnęłam
-Dobra to chodź do kuchni ugotowałam zupę, pewnie jesteś głodna?? - zadała kolejny pytanie i weszłyśmy do domu
- tak nawet zgłodniałam - odpowiedziałam zdejmując buty- tylko może najpierw wezmę prysznic i się przebiorę dobra??- tym razem to ja spytałam
- Oczywiście to leć się przebrać a ja przygotuję ci jedzenie
Poszłam szybko na górę wzięłam sobie ubrania i poszłam pod prysznic, cały czas nie mogłam przestać myśleć o Neymarze. Nie mogłam się na niczym skupić. Nawet zapomniałam że w poniedziałek mam testy. Po jakiej pół godzinie zeszłam na dół i zasiadałam do stołu. W trakcie gdy jadłam zadzwonił telefon.Szybko wzięłam go w dłoń odebrałam i odeszłam od stołu.
- Halo??- odebrałam
- Cześć tu Neymar,możemy się spotkać??- zapytał wesoło
- Cześć, tak jasne ale kiedy??
- A możesz jeszcze dzisiaj?? Bardzo mi zależy na tym spotkaniu, bo musimy pogadać- powiedział to tak poważnie że musiałam się zgodzić
- No dobra to o 18 jestem wolna pasuje ci?? - zapytałam
- No jasne, to o 18 w kawiarni za rogiem, dziękuję że się zgodziłaś- odpowiedział
-Nie ma za co, to do zobaczenia - porzegnałam się
Już nie mogę się doczekać, pa - odpowiedział Ney i rozłączył się
A ja jak gdyby nigdy nic wróciłam do stołu, ale w środku byłam tak szczęśliwa że zadzwonił, cały dzień czekałam na ten telefon , z rozmyślania wyrwała mnie mama
- z kim rozmawiałaś - zapytała
- A z koleżanką, spotykamy się dzisiaj o 18 - skłamałam
- A no dobra- odparła mama i poszła do ogrodu podlać kwiaty
A ja zaczęłam się szykować była 17:00, przebrałam się, uczesałam , pomalowałam rzęsy i byłam gotowa. O 17: 40 wyszłam i za pięć szósta byłam na miejscu. Tam czekał na mnie Ney z bukietem róż.
Cześ- powiedział i wręczył mi róże
- cześć,dziękuję bardzo - odpowiedziałam
- chciałem cię przeprosić za wczoraj...-powiedział po chwili milczenia
- Przestań, nie ma za co, nic się nie stało, a nawet jeśli to nie twoja wina - odparłam i uśmiechnęłamsię, a Neymar również się uśmiechnął i powiedział:
- Idziemy się przejść??
- Jasne
Chodziliśmy po całym mieście i rozmawialiśmy cały czas, było tak jakbyśmy znali się od zawsze, a o dziewiętej Neymar odprowadił mnie pod dom.
-Dziękuję Ci za miło spędzony dzień - powiedziałam
- To ja ci dziękuję , za wszystko - szepnął , po czym zbliżył się do mnie i pocałował mnie...
- To do zobaczenia- powiedziałam cała czerwona
- do zobaczczenia- powiedział i oddalił się w kierunku swojego domu,a ja weszłam do swojego domu, w drzwiach już czekała mama
- z koleżanką- powiedziała z ironią,a ja poczerwieniałam, zawstydziłam się i odpowiedziaałam
- No koleżanka też była ale musiała iść do domu i zostałam sama z kolegą- wyrzekłam na jednym oddechu
- Tak i z kolegami teraz wszystkie dziewczyny się całują- spytała i zaśmiała się
- mamo!!- krzyknęłam i zaśmiałam się również
- no dobrze już,idź jeść - powiedziała i weszła do kuchni,a ja usiadłam do stołu gdzie siedziało już moje rodzeństwo
- smacznego - powiedziałam i zaczęłam jeść kolację, potem jeszcze się wykąpałam i położyłam do łóżka, ale długo jeszcze nie mogłam zasnąć myślami byłam przy Neymarz, aż wreszcie zasnęłam...





No to jest i rozdział trzeci , bardzo proszę o komentarz;)

czwartek, 25 czerwca 2015

2 rozdział

Doszłyśmy do klubu w jakieś piętnaście minut.Odrazu po wejściu przywitałyśmy się z właścicielem miejscówki- kuzynem Zizy- Anthonim. To bardzo miły i przystojny mężczyzna,ale nie w moim typie. Potem wyruszyłyśmy na parkiet. W pomieszczeniu było głośno i tłoczno, ale panowału tu bardzo fajny klimat. Muzyka była cudowna. Przetańczyłyśmy kilka piosenek i zasiadłyśmy do baru. Akurat obok mnie usiadła też Rafa.
- Hej laski - rzuciła na powitanie
- Cześć co za miłe spotkanie- dpowiedziałam
- Hej super że się spotykamy - dadała Ziza
- Ja też się cieszę - uśmiechnęła się szeroko Rafa
- Jesteś tutaj sama?-zapytałam
- nie przyszłam z przyjaciółką i bratem, ale ona wyszła na chwilę zapalić, a Ney... był tu jeszcze przed chwilą
- Ney....? To twój brat??
-Tak- odparła Rafaella
- To ty go nie znasz- zapytała ze zdziwieniem Ziza- on jet w twoim typie musicie się poznać- dodała
- Właś !!- włączła się Rafa- Neymar!!!!, Neymar!!!, chodzi tutaj zawołała go
- Oj dziewczyny nie wydurniajcie się- powiedziałam aczkolwiek przy tym szeroko się uśmiechnęłam
Nie minęło nawet parę chwi a przed nami wyłonił się z tłumu dosyć wysoki szczupły przystojny chłopak z pięknymi brązowo zielonymi oczami gęstymi kasztanowymi włosami, pięknym uśmiechu i powiedział:
-Hej Ziza, wołałaś mnie siostra??
- Hej- odpowiedziała Ziza i przytulili się
- Tak wołałam Cię - odparła Rafa- chciałam ci przedstawić Caroline - i wskazała na mnie dłonią.
Chłopak uśmiechnął się podszedł do mnie i powiedział
- Hej Neymar jestem - poczym mnie przytulił
- a jjjaa Caro..lina - wydukałam i zaczerwieniłam się okropnie odrazu bardzo mi sie spodobał.
- Bardzo mi miło poznać tak piękną dziewczynę- powiedział Neymar, a dziewczyny zachichotały
-Dziękuję mi też bardzo miło cię poznać - odpowiedziałam i poczułam że jeszcze bardziej się czerwienię.
-Uuuu- szepnęła mi do ucha Zuza
- Uuuu- zawturowała jej Rafa
A ja poczerwieniałam jeszcze bardziej.O ile to możliwe.
- Przepraszam dziewczyny,ale porwę wam na chwilę koleżankę - po czym wyciągnął do mnie rękę i dodał- mogę prosić?? A na jego twarzy pojawił się ten piękny uśmiech
Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć
Rafa krzyknęła że oczywiście może mnie porwać a Ziza pchnęła mnie w jego stronę, więc podałam mu rękę i poszliśmy tańczyć.Przetańczyliśmy ze dwie godziny i rozmawialiśmy przez cały czas. Tak świetnie nam się gadało.Zgubiłam gdzieś dziewczyny , ale w tamtej chwili nie myślałam o tym nie myślałam o niczy oprócz o ty że właśnie tańczę z Neyem. Było tak wspaniale. Potem poszliśmy na drinka.
- Świetnie mi się z tobą gada - powiedział Ney
- Mi z tobą też -odparłam
- Jesteś śliczna- dodał i zbliżył swoją twarz do moje twarzy, po czy mnie pocałował
- jaa nooo bbo... - chciałam coś powiedzieć ale nie wiedziałam co
- Cii nic nie musisz mówić - powiedział i połażył swój palec na moich ustach
- Może się napijemy - powiedziałam i spojrzałam mu w oczy
- jasne - rzekł i powiedział- jeszcze dwa drinki poproszę.
Wypiliśmy jeszcze z sześć drinków no i urwał mi się film, no a rano..... Obudziłam się w nie swoim łużku a obok mnie leżał... Neymar !!!
- Nue to nie może być prawda - powiedziałam cicho sama do siebie
A jednak byliśmy w pokoju gościnnym nad klubem, na podłodze leżały nasze ubrania a my najwyraźniej ze sobą spaliśmy.
- A mama prosiła bez rządnych głupot- pomyślałam.
Nie wiedziałam co zrobić,ale po chwili zastanowienia stwierdziłam że zostawię mu karteczkę, ubrałam się i gdy Neymar jeszcze spał wymknęłam się z pokoju...




No i rozdział drugi gotowy pierwszy był krótki to macie drugi jeszcze dzisiaj proszę o komentarze:D

rozdział 1

Śedziałam w domu na moim wygodnym łóżku gdy nagle zadzwonił telefon
to była Ziza, odebrałam i powiedziałam:
-Hej co tam?
- Cześ idziemy dzisiaj na imprezę piękna- rzekła i zaśmiała się
- Ale ja nie wiem czy uda mi się wyrwać mam strasznie dużo nauki na poniedziałek-odpowiedziałam
- Oj przestań jest sobota idziesz i bez dyskusji, mój kuzyn ma klub niedaleko mojego domu dzisiaj jest otwarci i jesteśmy obie zaproszone- powiedziała
- No nie wiem a o której tam impreza??- zapytałam
- 21:30- odrzekła
spojrzałam na zegarek, była 20 hhym...
- No dobra- zgodziłam się
miałam jeszcze trochę czsu
- Jest!! Wiedziałam że się zgodzisz to 21:10 będę u ciebie - powiedziała uradowana
- Ok papa-rzekłam
- pa kochana- rozłączyła się
No dobra tylko co ja na siebie włażę, pomyślałam i wyciągnęłam z szafy czerwonę mini sukienkę, czarne brokatowe szpilki i czrną kopertówkę, do tego złątą biżuterię i z tym wszystkim powędrowałam do łazienki.Po około godzinie byłam gotowa.Jeszcze tylko popryskałam się perfumami i spakowałam telefo i zeszłam na dół powiedzieć mamie że wychodź.
- Mamo!!- zawołałam
- Tak?- zapytała
-wychodz...- urwałam
Moją wypowiedź przerwał dzwonek do drzwi.To była Ziza.
-Dzieńdobry porywam pani córkę na imprezę- krzyknąła od wejścia
- Tak mamo wychodzę dzisiaj - dodałam
- No dobra to bawcie się dobrze, tylko bez żadnych głupot- odparła mama
- Jasne mam, to na razie- krzyknęłam przy wyjściu
- Dowidzenia -dodała Ziza
-Pa dziewczyne -powiedziała i zamknęła za nami drzwi





I oto mamy pierwszy rozdział liczę że się spodobał, komentarze mile widziane:)))

bohaterowie

Główni bohaterowie:
Neymar Junior- dziewiętnasto letni piłkarz Santosu, cudowny syn btat i przyjaciel czy przypadkowa dziewczyna spotkana w klubie namiesza w jego życiu??
Carolina Dantas- Zwykła 17 latka pilna uczennica cudowna kobieta córka, siostra i przyjaciółka czy wypad do klub zmieni jej życie??
poboczne postacie:
Ziza- przyjaciółka Carol
Rafaella- siostra Neymara
Rodzice Neymara
Rodzice Caroliny
Rodzeństwo Caroliny

Na początku coś na temat tego bloga

Hej będę prowadziła tego bloga z opowiadaniami o Neymarze