Z perspektywy Neymara
- Hej jestem- powiedziałem wchodząc do swojego domu
- Neymar co tak późno?? Byłeś na imprezie jest już po północy, piłeś coś??- Mama zasypała mnie pytaniami
- Nie mamo nie piłem, tata nie śpi?? , a Rafa?? Bo muszę z wami porozmawiać- musiałem im to powiedzieć
-Nie śpię, powiedział tata siadając przy stole obok mnie i mamy
- Ja też nie śpię a o co chodzi??- zapytała Rafaella i usiadła obok nas
- No Neymar mów- powiedziała mama, a ja zamarłem
- No boo no, Carolina...- zaczęłem ale Rafa mi przerwała.
- Carolina?? Uuuu- powiedziała z uśmiechem
- Dasz dokończyć??- zapytałem trochę zdenerwowany
- A tak sory- powiedziała i zamilkła
- No właśnie Carol no bo ona, ona jest w , w ciąży- powiedziałem i tak już spokojniejszy po rozmowie z mamą Cah. Zapadła głucha cisza. Rodzice osłupieli, a rafa patrzyła się na mnie jak bym był duchem
- No do cholery, ojcem będę!! Nic nie powiecie??!!- krzyknąłem i ukryłem twarz w dłoniach, pierwrza wzruszyła się mama, zaczęła płakać i mnie pocieszać, potem usłyszałem kilka ostrych słów od taty typu: ,, mówiłem ci że wszystko ma swoje konsekwencje", albo ,, a myślałem, że mogę cię już traktować jak dorosłego mężczyznę", ale w końcu i on zmiękł, a wszystko podsumowała Rafaella:
- Ostro
Tak właśnie, powiedziała tylko to, ale oni wszyscy są ze mną i wspierają mnie, w tamtej chwili zrozumiałem jak dobrze mieć taką rodzinę
I wracamy do Carol
Wstałam rano, mama była już w pracy a wszyscy inni w swoich pokojach,poszłam więc się ogarnąć do łazienki wzięłam prysznic i ubrałam się, wtedy właśnie poczułam coś niezwykłego, a mianowicie że noszę nowe życie, dziecko, że będę musiała się nim zaopiekować a najdziwniejsze było to, że wcześniej ta myśl mnie przerażała, przez to płakałam, a teraz? teraz byłam szczęśliwa. Gdy jadłam śniadanie, zadzonił dzwonek do drzwi, poszłam otworzyć to był Ney.
- Cześć, jak się czujesz??- zapytał i wręczył mi różę
- Dziękuję, dobrze, wejdź powiedziałam
- przyszłem prosto po treningu bo chciałbym cię zapytać czy nie poszłabyś ze mną na plaże??- zapytał,
- w sumie to bardzo chętnie- powiedziałam- ale teraz?- dodałam
- No jak już zjesz weźmiesz strój to możemy iść- powiedział z uśmiechem
- Dobra a jak tam po rozmowie z rodzicami?- zapytałam
-Całkiem nieźle na początku byli w szoku ale potem, to za akceptowali- odpowiedział, i w tedy zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Ja otworzę- powiedział Neymar
-Dobra to pewnie mama, Neymar otworzył drzwi, to jednak była Ziza
- Cześć - przywitał się - Carol Ziza do ciebie!!- dodał po chwili
- Neymar?? To może ja nie będę przeszkadać..-powiedziała Ziza
- Nie no czekaj- zawołałam i podeszłam do drzwi, wchodź, Ziza weszła i usiadła obok mnie i Neymara
- To może ja już pójdę- tymrazem to Neymar nie chciał przeszkadzać
- Neymar nie wygłupiaj się- powiedziałam, zjem i idziemy na plaże - powiedziałam do niego
- No właśnie to ja już nie przeszkadzam, chciałam ci tylko powiedzieć że dzisiaj Rafa robi jakiś babski wieczór i jesteś zaproszona- powiedziała
- No tak Rafa coś mówiła o tym, ale tak do ósmej wam Caroline porywam na plażę- Neymar uśmiechnął się i puścił oczko do Zizy
- No jasne tylko na dziewiątą ją zaprowadź do siebie, to znaczy do Rafy to ja też tak będę u was mniej więcej, no to na razie - powiedziała Ziza i wyszła
- pa - krzyknęłam za nią- a tak wogule...
- Co?- zapytał Neymar i objął mnie w pasie
- A już nic...- zetknęliśmy się nosami i zaczęliśmy się całować i nagle do domu weszła mama, w sumie to nawet jej nie zauważyliśmy, do póki nie zaczęła udawać że kaszle.
- Echem, echem- zakaszlała mama, Neymar puścił mnie i powiedział trochę zakłopotany
- Dzień dobry
-Dzień dobry, Dzień dobry- odpowiedziała mama
- Mamo my wychodzimy- krzyknęłam i pociągnęłam Neymara za sobą poczym zamknęłam drzwi i zaczęliśmy się śmiać a ja dodałam
- Na czym to my skończyliśmy??-
I znowu zaczęliśmy się całować....
No i proszę rozdział siódmym proszę o dużo komentarzy:);) A i sorki że taki krótki ale no cóż tak wyszło;*
Świetny! Cudowny!❤
OdpowiedzUsuńDziękuję ❤😊
Usuń