Rano obudził mnie kobiecy głos, to była mama Neymara
- Neymar wy dzisiaj idziecie na ślub Mateusha- zapytała na dzień dobry
- Coo?, O Cah- powiedział zaspany Neymar i spojrzał na mnie z uśmiechem. Leżałam z głową na jego kolanach a on spał na siedzącą oparty o łóżko
- No ślub Mateusha, jest o 15 a już po jedynastej- dodała uśmiechnęła siędo nas i wyszła z pokoju
- Wow no tak kompletnie zapmniałem- Neymar spojrzał na zegarek, poderwałam głowę z kolan Neya i usiadłam na łóżku
- Dobra to ja lecę do łazienki, założę swoje ciuchy i zawieziesz mnie do domu ok?- wstałam i szłam do łazienki
- Dobra- krzyknął za mną
Szybko się ogarnęłam i Neymar odwiózł mnie do domu. Była za dziesięć dzwunasta i umówiliśmy się na czternastą bo ślub i wesele było z godzinkę jazdy z tąd. Otworzyłam drzwi i weszłam do domu
- Hej- krzyknęła jedna z moich sióstr
- Cześć - odpowiedziałam jej
- Carol u kogo ty znowu byłaś - Zapytała mnie mama
- No bo zaczęło padać i spotkałam Neya po drodze do domu i poszliśmy do niego no i się zagadaliśmy no a potem było już późno no i przenocowałam u niego
- widzę że się świetnie dogadujecie z Neyem, ale wy tak coś na poważnie?- spojrzała na mnie
- W sumie to sama nie wiem- popatrzyłam w podłogę i zaczerwieniłam się
- Kochasz go?- zapytała poważnie
- Chyba tak - potwierdziłam
- A on?- zapytała ponownie
- Chyba też- powiedziałam
- Moja córeczka- przytuliła mnie a ja uśmiechnęłam się i poszłam do pokoju. Z godzinę rozmawiałam z Zizą przez telefon, a potem zaczęłam się szykować. Kupiłam sobie na tą okazję białą rozkloszowaną sukienkę w fioletowe i różowe kwiaty, ubrałam się, zaplotłam włosy w kłos i poprzetykałam go świeżymi kwiatami. Potem zrobiłam sobie makijaż( trochę mocniejszy niż zwykle), do tego wybrałam srebrną kolię z fioletowymi kamieniami i kolczyki z fioletowym oczhiem. Założyłam jeszcze białe sandałki na obcasie i spakował telefon kosmetyczkę i chusteczki do białej kopertówki. Zadzwonił dwonek do drzwi. To był Neymara. Wyglądał tak cudownie. Miał na sobie czarny garnitur białą koszulę i czerwony wąski krawa.
- Aż mnie zamurowało, wyglądasz pięknie brak mi słów- powiedział na powitanie
- No bez przesady ale dziękuję, ty też wyglądasz świetnie- zarumieniłam się
Dojechaliśmy piętnaście minut przed ceremonią ślub trwał godzinkę, potem pojechaliśmy do hotelu gdzie w sali bankietowej miało odbyć się wesele. Na samym początku zjedliśmy obiad a potem razem z Neyem ruszyliśmy na parkiet, tańczyliśmy długi czas aż o dziesiątej podali kolejne gorące danie. Zauważyłam że od samego początku obserwuje nas kobieta siedzca przy naszym stole nieopodal nas. W pewnym momencie dziewczyna wstała od stołu. Była to bardzo wysoka czarnowłosa dziewczyna o bardzo drobnej sylwetce. Cera jej była porcelanowa prawie że biała. Na ustach miała czerwoną szminkę. Ubrana była w granatową mini i czerwone bardzo wysokie szpilki. Do tego markowy zegarek i złota biżuteria. Ta oto dama podeszła do nas i oparła się o krzesło Neymara
- Gratuluję nowej dziewczyny- powiedział złośliwie
- Czego chcesz- odpowiedziała Neymar równie podłym tonem, obserwowałam to ze zdziwieniem
- Ja? Złociutki co tak nie miło, ja ci tylko gratuluje- powiedział i zaśmiała się arogancko
- Kto to jest Neymar?- zapytałam lekko podirytowana
- Kim ja jestem?- parsknęła śmiechem- kim ja jestem? Zabawne, otóż ja jestem Monika Olivarez, jestem byłą dziewczyną Neymara, nic ci o mnie nie mówił?- dokończyła po chwili śmiechu
- No widzisz jakoś nie było okazji- powiedział Neymar jeszcze bardziej złośliwie niż wcześnie
, zaśmiała się tylko
- No to od kiedy jesteś parą co? Ze mną wytrzymał cztery miesiące a potem mu się znudziłam. - patrzyłam na Neymara jak wryta
- Skończ!- powiedział groźnie
- No co nie masz odwagi powiedzieć dziewczynie co ją czeka ja to mogę zrobić za ciebie. Wszystko to przerabiałam. więc tak najpierw będą miłe słowa, pocałunki, będzie chodził z tobą do łóżka, a w końcu mu się znudzisz, wiesz ile było innych przed tobą? No na przykład ja Mari, Natali, Viki i każda z nas myślała że będzie tą jedyną a tu niespodzianka. Więc lepiej uciekają puki możesz- Po tych słowach łzy stanęły mi w oczach w gardle mi zaschło i czułam że jak ta żmija powie chociaż słowo to eksploduje
- Carol nie słuchaj jej- Neymar patrzył na mnie przerażony, a ja nie wytrzyma i wybiegłam z sali usłyszałam tylko jeszcze słowa Neymar
- Za co? Co ja ci takiego zrobiłem?- a potem wybiegł za mną. Biegłam, płakałam i myślałam jaka ja byłam głupia
- Carol, Carol, czekaj- krzyczał Neymar biegnąc w moją stronę,ale szłam dalej. W końcu złapał moją dłoń
- Cah- powiedział z uczuciem
- Puszczaj- krzyknęłam rozgoryczona i wyrwałam mu się. Podbiegł i stanął przed mną
- Daj mi to chociaż wytłumaczyć, proszę - nie dawał za wygraną
- I co tu tłumaczyć, ale ja byłam głupia- nie chciałam z nim gadać
- Proszę, wolisz wieżyć mi czy tej ździże?- zapytał błagająco- po za tym gzie ty idziesz jest już ciemno a my jesteśmy jakieś 60 kilometrów od domu
- Dobrze proszę tłumacz się- powiedziałam niechętnie, wiedząc w sumie że ma rację. Cofnęliśmy się trochę i uśiedliśmy na ławce
- No więc tak Monica to moja była ale wcale jej nie rzuciłem z powodu tego że mi się znudziła miałem swoje powody- powiedział
- Jakie?- zapytała nie patrząc na niego, wiedziałam że jak to zrobię to odrazu mu wybaczę tą aferę, nie odpowiedziała więc zadałam inne pytanie
- Spałeś z nią - spojrzał na mnie
- Nigdy- odpowiedziała szybko
- No nie wiem- wstałam z ławki i miałam zamiar dalej ruszyć nie wiadomo gdzie
- Carolina strasznie mi na tobie zależy, jestem w tobie mega zakochany!!!!- to był Neymar stojący na ławce i wydzierający się do mnie na cały głos
- Kocham cię Carolino, przyszła matko mojego dziecka, wybacz mi. Podeszłam do niego i pociągnęłam go za rękę
- Neymar nie wygłupiaj się...- powiedziałam cich, a ludzie którzy przechodzili tędy gapili się na nas
- Ale ja się nie wygłupiam i będę tak krzyczał do puki mi nie wybaczysz
- To ma być szantaż - powiedziałam
- Może.... Carol kocham cię Oszalałem z miłości do ciebie - kontynuował a ja pociągnęłam go za rękę żeby usiadł, a gdy znowu chciał coś krzyknąć, zaczęłam go całować, żeby się uciszył, a tak w sumie to nie tylko dla tego, po prostu nie mogłam mu się oprzeć. Dotknął dłonią mojej twarzy i również mnie całował. Kiedy skończyłam popatrzył na mnie i powiedział
- Czy to znaczy że już się nie gniewasz- powiedział pełen nadziei i złapał moją dłoń
- Chyba tak- powiedziałam i przytuliliśmy się do siebie...
Gotowy rozdział10:* proszę o komentarze;D:P:))
Świetny! ❤
OdpowiedzUsuńO dziękuję ❤😊
OdpowiedzUsuńCudowny :* czekam na następny :)
OdpowiedzUsuń❤❤❤
UsuńDzięki❤😊
OdpowiedzUsuń