środa, 15 lipca 2015

9 Rozdział

Od tamtego wieczoru minęły już dwa tygodnie, ślub kolegi Neya był przełożony na sobotę za tydzień i nawet dobrze się złożyło bo w tę sobotę miałam strasznie dużo nauki na  ostatnie egzaminy, dwa w tym tygodniu a ostatni za   miesiąc. Rano o 6:30 obudził mnie budzik, ale nie chciało mi się wstawać i strasznie bolał mnie brzuch(byłam  w końcu już w 4 miesiącu ciąży), zeszłam na dół do kuchni, zaparzyłam sobie herbatkę ziołową i zjadłam lekką sałatkę. Potem poszłam się ogarnąć do łazienki i myślałam co na siebie włożyć, żeby mój brzuch nie rzucał się w oczy tak bardzo, trochę się bałam ponieważ dzisiaj miałam iść do szkoły pierwszy raz od dnia w którym dowiedziałam się że jestem w ciąży. Postanowiłam założyć białą luźną ( ale elegancką) sukienkę. Wziąłam telefon, żeby umówić się z  koleżanką, a potem odłożyłam go na kredens, wtedy też do pokoju weszła mama i oznajmiła mi że wróci dzisiaj później, wysłuchałam jej pożegnałam się z nią i wyszłam. Pierwszy egzamin był o 8:00 a drugi o 20:00. Gdy weszłam do szkoły tylko jedna z moich znajomych, stwierdziła że się zaokrągliłam i że ładnie wyglądam. Po teście poszłyśmy na miasto na zakupy i pospacerować a potem zjadłyśmy obiad. Chodziłyśmy po sklepach do 19:05, a później wróciłyśmy do szkoły. Nic sobie wtedy nie kupiłam bo nie mogłam się zdecydoć. Skończyłam pisać sprawdzian pięć minut po 21:00 i postanowiłam wrócić plażą do domu. Było trochę pochmurno ale bardzo przyjemnie. Promienie słońca padały na złocisty piasek i oświetlały spienione fale wody. Szłam brzegiem plaży myśląc o tym wszystkim, o testach o Neymarze o całym życiu i wtedy poczułam jak ktoś trzyma mnie za ramię. Odwruciłam się
- Chejjj śliczna- powiedział młody ostro nawalony facet
- Niech mnie pan zostawi odpowiedziałam i szłam dalej, ale on nie dawał za wygraną
- Panienko- zaczął się do mnie przystawiać
- powiedziałam zostaw mnie, puszczaj- wrzasnęłam mu w twarz- ale nadal mnie trzymał, wtedy usłyszałam znajomy głos
- Nie słyszałeś co mówiła ta pani?- zapytał głośno stając koło mnie, a dookoła nas zebrał się tłum przechodniów
- Boo bo co mi zrobisz, eey? - zapytał i bezczelnie plunął w stronę mojego obrońcy
- Chcesz wiedzieć co?- stanęli ze sobą twarzą w twarz
- No dawaj laluniu- powiedział podwijając rękawy, wtedy Neymar przewalił mu ze dwa razy w twarz i pijaczyna postanowił się wycofać. Tłumek stojący dookołan nas zaczą klaskać, ktoś jeszcze zwyzywał tamtego faceta i się rozeszli
- Dziękuję Ci bardzo, ty mój wybawco- Uśmiechnęłam się do niego
- Mógłbym cię ratować z opresji każdego dnia - spojrzał na mnie z uśmiechem
- Jak ci się mogę odwdzięczyć? Zapytałam
- W sumie to chłopacy mnie wystawili i poszli gdzieś z dziewczynami, Rafa jest na urodzinach, a rodzice w teatrze i na kolacji, więc chodź do mnie- powiedział i złapał mnie za rękę- poszłam za nim. Szliśmy powoli,gdy zaczęło kropić , ale musieli przyśpieszyć gdy ten mały deszczyk zamienił się  w ulewę. Deszcz płynął ulicami a my kompletnie przemoczeni wbiegliśmy do domu Neymara, zdjęliśmy buty i zaprowadził mnie do swojego pokoju. Dał mi jakąś swoją koszulkę i szorty Rafy . Poszłam więc do łazienki, wzięłam prysznic i przebrałam się a mokre włosy związałam w kucyk i lekko podsuszyłam. Gdy wyszłam Neymar zaprowadził mnie do kuchni i zrobił nam kanapki i herbatę.
- Chodź posiedzimy u mnie-  powiedział
- Dobra - wstaliśmy i poszliśmy do jego pokoju. Neymar usiadł na łóżku więc  usiadłam obok niego. Zaczęliśmy rozmawiać, gadaliśmy o wszystkim i co chwilę się śmialiśmy, Neymar opowiadał mi żarty a ja się śmiałam. Zupełnie straciłam rachubę czasu, a było już po jedenestej. W końcu Neymar rzucił we mnie poduszką
- Oj czekaj!- krzyknęłam i rzuciłam się na niego z drugą poduszką. Ganialiśmy się po całym pokoju, nawalając się poduszkami. Kiedy usiedliśmy na przeciwko sobie  na łóżku i właśnie miałam walnąć Neymara poduszką, przysunęłam się bardzo blisko niego. Patrzyliśmy sobie prosto w oczy, kosmyk moich włosów opadł mi na twarz, Neymar obił mnie a ja usiadłam mu na kolanach i zawiesiłam mu ręce na szyji. Zaczęłam go całować, a on całował mnie. W skrócie siedzieliśmy i obściskiwałyśmy  się na łóżku Neymar, było tak namiętnie. Jeszcze z nikim się tak nie całowałam. I pewnie trwało by to jeszcze dłużej, ale usłyszałam skrzypnięcie podłogi. To była mama Neymara. Wyobraźcie sobie jak to musiało wyglądać, siedziałam z jej synem na jego łóżku w jego koszulce i całowałam się z nim
- Hej, już nie przeszkadzam- powiedziała i wycofała się z pokoju. Odsunęłam się lekko i przygryzłam wargę, wpatrywał się we mnie
- Co?- zapytałam po chwili
- Nie źle całujesz przyjaciółko- zaśmiał się, a ja się zarumieniłam
- Co jak co ale ty też jesteś całkiem niezły
- Mina mojej mamy, bezcenne- powiedział i zaczęliśmy się śmiać
- A tak wogule to która godzina? - zapytałam
- Ooo już po północy- odpowiedziała patrząc na zegarek- ale musisz już u mnie zostać nie puszczę cię teraz do domu
-To daj telefon muszę napisać do mamy. Podał mi telefon, wysłałam mamie wiadomość że nie wrócę na noc do domu
- Zrobiłeś to celowo- zapytałam
- Co? Nie po co miałbym cię u siebie przenocować - powiedział z uśmiechem i puścił do mnie oko
- wie...- nie dokończyłam bo zaczął mnie całować.
- A więc jesteśmy tylko przyjaciółmi- powiedziałam dalej się z nim całując. Potem pogadaliśmy jeszcze ze dwie godziny i w końcu usnęłam  z głową na jego kolanach...


Proszę o dużo komentarzy rozdział dziewiąty gotowy

7 komentarzy: